Kozak z nożem na pasażu

Centrum Wrocławia. Pasaż Niepolda to dwa wąskie, podłużne, rozdzielone kamienicą podwórza z licznie wokół rozmieszczonymi klubami, pubami i dyskotekami. O ile jeszcze w dzień jest tu spokojnie, i można przejść będąc nie zaczepianym, nocami już różnie bywa. A bywa nawet niebezpiecznie. Jednak najgorsze są weekendy.

Bez większego problemu w pasażu można nabyć strzykawki i narkotyki. Można też doznać różnych innych wrażeń… Szerzy się prostytucja. Nie warto reagować, by życia przy tym nie postradać. Nie jeden nóż poszedł w ruch w tej części miasta. Nie jeden raz polała się krew. Przychodzą dorośli, przychodzi młodzież, nawet dzieci. Interweniuje policji, w dzień również straż miejska. Na niewiele się to jednak zdaje.

Nie inaczej było 2 grudnia 2017 r. Wieczorem tego dnia 16-letni Samuel N. spotkał się tu wraz ze swym rówieśnikiem.

Obłąkanie w oczach

– Idziemy do klubu – 16-latek oznajmił koledze i poszli do pasażu na Niepolda.

Bawili się szampańsko. Imprezowali do następnego dnia.  3 grudnia 2017 r. o godz. 13.00  klub zamykano, przygotowując do kolejnej doby nocnych imprez. Zastanawiali się więc, w którą stronę się teraz udać, by na Niepolda nadal kontynuować tak świetnie rozpoczęta poprzedniego dnia zabawę. Opuszczali właśnie lokal, w którym się tak doskonale bawili, gdy kończył w nim swą pracę 41-letni Wojciech O. Barman sprzątał resztę, co pozostawili po sobie klubowi goście. Po uporządkowaniu sali 41-latek sięgnął jeszcze za ladą po piwo, po czym wyszedł i ruszył Niepolda w kierunku ulicy Ruskiej. Był tam umówiony z kolegą i nawet nie zwrócił uwagi na dwóch 16-latków, którzy w tym czasie, tak jak i on, wychodzili z klubu na pasaż. Szli po papierosy, a potem znowu chcieli wrócić na Niepolda.

Wojciech O. przeszedł kilkadziesiąt metrów i usiadł na kamiennej donicy przy murku i oczekiwał na znajomego. Przechodząc obok niego Samuel N. spojrzał na 41-latka, a do rówieśnika, który kroczył tuż obok, odrzekł głośno, buńczucznie i wyraźnie, by Wojciech O. usłyszał jego słowa:

– Ode mnie nie ma większego kozaka, zobaczysz co zaraz zrobię!

I w tym momencie, rzeczywiście, Wojciech O. spojrzał na Samuela N.

– Ten nastolatek spoglądał na mnie obłąkanym wzrokiem – zeznawał potem w prokuraturze 41-latek.

A że Samuel N. zachowywał się cały czas głośno, i nie odrywał oczu od siedzącego na kamiennej donicy przy murku, barman zaczął mu się uważnie przyglądać.

– Jak się zachowujesz?… – rzekł w końcu do nastolatka, równie zaczepnie. – Czy może masz mi coś do powiedzenia?… – dodał. – A może mam do ciebie podejść, co?.

Podniósłszy się z kamiennej donicy ruszył w stronę 16-latka.

Cios w szyję

Samuel N. zatrzymał się. Jakby był przygotowany na takie zachowanie starszego od siebie mężczyzny i odwrócił się w stronę zbliżającego się. Nie spodziewając się żadnego ataku, Wojciech O. stanął tuż przed nim, przodem do chłopaka. A ten gwałtownym ruchem lewej ręki wysunął z lewej kieszeni spodni składany nóż. I nim cokolwiek więcej zdołał w tym momencie uczynić barman, przerzucił nóż do prawej dłoni i zadał nim, z dołu do góry, cios prosto w lewą część szyi 41-latka.

Wojciech O. natychmiast osunął się na chodnik.

Przechodnie nie zwrócili najpierw uwagi na to, co się działo wokoło; niejeden przecież zemdlony padał już przy tym pasażu… Ale gdy towarzyszący Wojciechowi O. kolega zaczął wzywać pomocy, zatrzymywano się. Barman już wówczas mocno krwawił. Ludzie podchodzili, przyglądali się, a kolega Wojciecha O. wzywał przez komórkę policję.

41-latek znajdował się w ciężkim stanie. Nie robiło to jednak specjalnego wrażenia na obydwóch 16-latków. Oddalali się właśnie po papierosy, w kierunku ul. Ruskiej.

Pierwsi przyjechali policjanci.

– Trzeba ratować człowieka, umiera… – krzyknął jeden z funkcjonariuszy, powiadamiając pogotowie. Po czym przystąpili do reanimacji barmana, który tracił już z wolna przytomność.

– To wszystko działo się tak szybko… – powtarzał potem w kółko kolega 41-latka.

W końcu przyjechało pogotowie.

Samuel N. wraz z rówieśnikiem wracali tymczasem z powrotem na pasaż, by się znowu bawić, i przyglądali się jedynie ekipie pogotowia ratunkowego udzielającej Wojciechowi O. pierwszej pomocy, uśmiechając się do siebie.

– Cios nożem spowodował perforację naczynia krwionośnego żylnego oraz układu pokarmowego wraz z krwotokiem, a także podbiegnięcia krwawe w obrębie gardła i krtani, które w konsekwencji doprowadziło do perforacji żyły szyjnej, wewnętrznej – stwierdził lekarz z pogotowia i wsadzono 41-latka do karetki.

Obydwaj nastolatkowie przeszli potem niezauważeni obok zespołu pogotowia, policjantów i kolegi 41-latka.

Kolega barmana był praktycznie jedynym świadkiem zdarzenia, więc gdy odwożono Wojciecha O. do najbliższego szpitala we Wrocławiu, wraz policjantami ruszył w poszukiwaniu napastnika.

Przejechali autem ul. Ruską, a potem raz jeszcze powrócili pod pasaż.

Nie doczekał

Gdy około godz. 13.40 obydwaj 16-latkowie przechodzili z jedne strony pasażu na drugą, kontynuując zabawę, kolega Wojciecha O. rozpoznał z daleka sylwetkę Samuela N.

– To on! – krzyknął i wskazał chłopaka policjantom.

Zaskoczeni obydwaj, próbowali nawet uciekać, ale nie zdążyli.

Od razu po zatrzymaniu przeszukano Samuela N. Nie pozbył się składanego noża. Tkwił nadal u niego, w kieszeni kurtki; nóż składany o 10 centymetrowym ostrzu jeszcze był zakrwawiony.

Okazało się, że za demoralizację i zażywanie narkotyków Samuel N. był już karany przez III Wydział Rodzinny i Nieletnich Sądu Rejonowego dla Wrocławia-Śródmieścia. Miał nad sobą nawet nadzór odpowiedzialny matki, ale nie podołała temu zadaniu. Potem miał również kuratora, i też nic z tego nie wynikło. Sąd dla nieletnich zobowiązał także 16-latka do terapii odwykowej, i jej kontynuowanie.

Też nie przyniosło żadnego efektu.

– Z powodu wypitego alkoholu nie pamiętam tamtego zdarzenia – próbował się tłumaczył na policji i w prokuraturze Samuel N. I nie przyznawał do napaści na starszego od siebie mężczyzny. – Nie przyjmowałem żadnych środków…  – mówił. – A nóż przy sobie noszę, normalnie… Dla obrony jedynie… A przez tego starszego człowieka to ja zostałem zaczepiony… – dodawał, co zgadzało się z prawdą, ale nie stanowiło dla Samuela N. żadnego usprawiedliwienia.

Po zbadaniu krwi okazało się, że w czasie napadu 16-latek znajdował się nie tylko pod wpływem alkoholu, ale miał również we krwi spore dawki różnych narkotyków. I był od nich uzależniony. Regularnie zażywał także marihuanę i amfetaminę. Odurzał się zresztą wieloma środkami psychoaktywnymi, do czego się zresztą sam w końcu przyznał:

– Brałem praktycznie wszystko, co mi tylko wpadło do ręki… Alkohol i narkotyki przyjmowałem od 12 roku życia.

Wojciecha O. zoperowano we wrocławskim szpitalu, ratując mu życie. Rana kłuta, która mogła doprowadzić do jego śmierci była 5 centymetrowej głębokości.

Proces przed Sądem Okręgowym we Wrocławiu ruszył przeciwko 16-latkowi 4 lipca 2018 r. Lecz Wojciech O. w nim nie zeznawał. Nawet nie doczekał sprawiedliwości, gdyż  zmarł 9 sierpnia 2018 r.

– Zgon jednak nie miał związku z tamtym napadem – informował w sądzie biegły – Nastąpił na skutek choroby. Choroby przewlekłej, z nawracającymi się stale zakażeniami.

Samuel N. żałował w sądzie, że napadł na Wojciecha O.

14 lutego 2019 r. Sąd Okręgowy we Wrocławiu wymierzył Samuelowi N. karę 8 lat więzienia.

– Jest ta kara adekwatna do winy – uzasadniała sędzia Anna Orańska-Zdych. – Przemawiają za nią względy prewencji tak ogólnej, jak i indywidualnej oraz zapobiegawcze i wychowawcze cele. Spełnia wymóg kary sprawiedliwej, również w szeroko rozumianym odczuciu społecznym, a nie tylko w środowisku sprawcy.

Roman Roessler 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*