Zemsta za brak seksu

Urażona kobieca duma

W Polsce liczba zgwałceń utrzymuje się na poziomie około 2000 rocznie i raczej jest to tendencja malejąca, z czego należy się tylko cieszyć.  Pod koniec lat osiemdziesiątych, gdy jako milicjant sekcji kryminalnej zajmowałem się również przypadkami seksualnych napaści na kobiety, przydarzył mi się przypadek zgwałcenia, który nie miał sobie równych w sochaczewskiej historii kryminalistyki.

Park znajdujący się w centrum  Sochaczewa – ze względu na swoje usytuowanie i bezgraniczne ciemności, jakie zapadały tam po zmroku – był swoistą enklawą dla wszystkich, którzy chcieli załatwić jakiekolwiek szemrane interesy. Policja często prewencyjnie robiła naloty w tym miejscu, ale były to działania zdecydowanie nieskuteczne.

Gwałt przy pomniku

 Pewnej nocy komendę odwiedziły dwie dziewczyny, nieźle wstawione alkoholem i umorusane niczym nieziemskie stworzenia. Jedna z dziewczyn była dość ładna, a druga niestety została całkowicie pominięta podczas przydzielania urody przez stworzyciela lub też przez układ DNA – jak kto woli. Dziewczyny zgłosiły, że przebywając z dwoma kolegami w parku, stały się ofiarami napaści i zgwałcenia. Pomimo starań milicjantów, stan poszkodowanych kobiet nie pozwolił na sprecyzowanie, kto dokonał przestępstw, ani jakie były tego zdarzenia okoliczności. Dziewczyny nie chciały, aby zbadał je lekarz, i wpadając w spazmatyczne lamenty, mówiły coś o niespełnionej miłości.

Doświadczony milicjant sporządził z rozmowy z paniami notatkę, dał im wezwania na następny dzień oraz skierował będących w służbie funkcjonariuszy, aby wylegitymowali wszystkie osoby znajdujące się w parku, gdzie miało dojść do tego haniebnego czynu.

Rano sprawa trafiła jak zwykle do kryminalnych.

Gdy dziewczyny przyszły do komendy, były na wielkim kacu, ale absolutnie zdecydowanie potwierdziły fakt zgwałcenia jednej z nich, tej trochę bardziej ładnej. Sprawcami seksualnych nadużyć mieli być dwaj młodzi, przystojni chłopcy – poznani w restauracji „Malinka” – takie ciacha, jakby to określiły współczesne nastolatki. Personaliów swych adoratorów niestety dziewczyny nie znały, gdyż czas znajomości był zdecydowanie za krótki, a ilość wypitego alkoholu była stanowczo za duża, aby pamiętać takie tam szczegóły.

Gwałt dokonany został przy stojącym w parku pomniku, a nawet – w pewnym jego etapie – na pomniku. Nie wdawaliśmy się w czasie rozmowy z dziewczynami w szczegóły, choć strasznie chciały nam o nich opowiedzieć.

Za mało alkoholu

Ta sprawa była tak prosta, że gdyby w tym czasie istniały procedury, to jako pierwszy punkt napisane w nich byłoby, aby zapytać w restauracji, kto tam był tego wieczora i sprawa zamknięta.

W restauracji było dwóch naszych starych znajomych, niestety na pewno nie były to ciacha a raczej nasączone alkoholem, stare pączki. Chłopców doprowadziliśmy na komendę i – celem odsączenia substancji czynnych – umieściliśmy ich w areszcie.

Następnego dnia rozpoczęliśmy zaplanowane przesłuchania, okazania i konfrontacje. Podczas przesłuchań nasi mistrzowie parkowego seksu opowiedzieli, że faktycznie doszło do jakichś tam zdarzeń seksualnych jednego z nich z jedną z poznanych dziewczyn, ale było to za obopólną zgodą i z obustronna korzyścią. Tu dowiedzieliśmy się po raz pierwszy, że druga z dziewczyn zdecydowanie również chciała być wzięta w ramiona i nie tylko w ramiona, ale jak twierdził drugi z zatrzymanych, coś go powstrzymywało przed aktem seksualnej napaści na tę dziewczynę. Wiedziałem. To był człowiek o wielkim morale, nie skrzywdziłby niewinnej kobiety. Gdy mu to powiedziałem, patrzył na mnie dość długo dziwnymi oczami i odparł: – Panie Irku, to nie tak, ja byłem za mało napity, a ta dziewczyna jest strasznie brzydka, no nie mogłem, po prostu nie mogłem.

Wkurzyłem się strasznie, bo nie ma brzydkich kobiet na świecie.

Urażona duma

 Dalej kabaret, w którym zaczęliśmy uczestniczyć, nabrał tempa. Podczas konfrontacji zgwałcona dziewczyna rzuciła się na szyję swego oprawcy, krzycząc, że go kocha i w tym momencie do pokoju wpadła jej koleżanka, która chyba podsłuchiwała za drzwiami i zaczęła krzyczeć, że nie może pozwolić na to, aby jej najlepsza koleżanka zakochała się w gwałcicielu.

– Panowie piszcie – zakrzyknęła i stojąc tak, niczym Joanna d´Arc na stosie, zimnym, bezbarwny głosem wypowiedziała słowa, które wprawiły wszystkich w stan totalnego otumanienia.

– To ja zostałam zgwałcona, ale nie chcę, aby zamknięto do więzienia ukochanego mojej koleżanki, proszę, aby mnie zamknąć.

Zapadła cisza, bo wszystkim odebrało mowę na dobrych kilka chwil. Przyszedł czas na finał.

Każda z osób zaangażowanych – w mniejszy lub większy sposób – w seksualne ekscesy w parku, została posadzona w innym pokoju i przystąpiliśmy do czynienia faktycznych ustaleń.

Dziewczyny chodziły po lokalach celem poderwania chłopaków, ta trochę mniej ładna wykorzystywała do tego celu swoją koleżankę, która podobała się chłopcom. W knajpie, na skutek alkoholowych oparów, znalazło się dwóch chętnych na wspólną wycieczkę do parku. Tam doszło do igraszek jednego z chłopców z ładniejszą dziewczyną. Niestety reżyserka całego zajścia nie mogła się doprosić, aby drugi z panów przemienił się w tygrysa, co doprowadziło ją do furii. Chłopak nie przewidział, że dziewczyna zdenerwowana jest bardzo niebezpieczna. Po zakończeniu bliższej znajomości z nowo poznanym kolegą, ta ładna – swym głupiutkim sercem – zakochała się bez reszty w chłopcu. Tego już było za wiele dla jej koleżanki. Amanci zostali szorstko pożegnani, a kobiety przyszły na komisariat, gdzie żądna zemsty brzydula opowiedziała o szaleńczych gwałtach dokonanych na niej i jej koleżance. Gdy emocje opadły, dziewczyny wycofały wszystkie zarzuty pod adresem chłopaków, których natychmiast puściliśmy do domów. Zaś dziewczyny wylewnie przeprosiły milicjantów za całą sytuację. Po wyjściu z komendy, gdy patrzyliśmy, jak idą ulicą Warszawską, zastanawialiśmy się, gdzie też skierują swoje kroki.

Dziewczyny skręciły na park w centrum miasta. Tam usiadły na ławce obok samotnego mężczyzny, który w zasadzie wyglądał jak przysłowiowe „ciacho”.

Ireneusz Kisiołek

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*