Nie pamięta jak utopiła dzieci

40-letnia Stella F. z Bydgoszczy przyznała się do zabójstwa swoich niespełna dwumiesięcznych synów. Najpierw miała ich utopić w wanience, a następnie ubrać i położyć do łóżeczka.

40-latka mieszkała wraz z mężem Piotrem i 5-letnią córką Łucją przy ul. Kanałowej w Bydgoszczy.  Małżonkowie, którzy znali się od wielu lat, wiedli spokojne życie, pracowali, dobrze zarabiali. Ten szczęśliwy etap ich życia zakończył się, gdy 23 grudnia 2019 roku Stella F. urodziła kolejne dzieci, Wincentego i Szczepana.

Depresja po porodzie

Wtedy bowiem kobieta zachorowała na depresję poporodową. Choć się leczyła, zażywała farmaceutyki, to jej stan był poważny. Na tyle, że mąż nie mógł zostawiać w mieszkaniu jej samej z dziećmi. 10 lutego 2020 roku miał zrobić to po raz pierwszy. Zostawił bliźniaki same z ich matką, ponieważ musiał iść do pracy. Z uwagi na chorobę nie miał jednak zaufania do żony, więc poprosił sąsiadkę, aby regularnie zaglądała do ich mieszkania. 5-letnia Łucja była wtedy w przedszkolu. Stella F. wraz z maluchami została w mieszkaniu.

Sąsiadka – tak jak obiecała – sprawdziła, co się dzieje w mieszkaniu. Czy był to pierwszy raz, gdy przyszła sprawdzić, czy wszystko w porządku? Czy może była już kilkakrotnie w mieszkaniu, a jeśli tak, ile razy tego dnia sąsiadka zaglądała do mieszkania? Zapytaliśmy o to Agnieszkę Okońską-Adamską, rzecznika prasowego Prokuratury  Okręgowej w Bydgoszczy. Prokurator jednak odpowiedziała „Reporterowi”, że na razie nie ujawni wyników przeprowadzonych czynności dowodowych.

Dopytywaliśmy o częstotliwość odwiedzin sąsiadki w mieszkaniu, bo gdy kobieta weszła do niego, było już za późno na ratunek dla dzieci. W łóżeczku zobaczyła dwójkę niemowląt. Były ubrane, ale nie oddychały i nie dawały żadnych oznak życia. W mieszkaniu leżała także ich matka. Miała połknąć tabletki, a następnie zapić je alkoholem. Wszystko wskazywała na to, że chciała umrzeć.

Sąsiadka natychmiast zadzwoniła po pomoc. Przyjechała policja i ratownicy, którzy przewieźli 40-latkę do szpitala. Była w stanie bezpośrednio zagrażającym jej życiu. Ratownicy podjęli się także reanimacji bliźniaków. Niestety, bezskutecznie. Dzieci nie żyły. Na uwagę zwracał fakt, że nie miały na ciele żadnych obrażeń.

Nic nie pamięta

12 lutego przeprowadzono dwie sekcje zwłok chłopców. W Zakładzie Medycyny Sądowej Collegium Medicum stwierdzono: „podejrzenie uduszenia gwałtownego w mechanizmie utonięcia”.

Oznacza to, że kobieta w poniedziałek, 10 lutego, włożyła dzieci do wanienki, bezdusznie je utopiła, a następnie – jakby nic się nie stało – ubrała je i włożyła do łóżeczka.

Na formalne już raczej potwierdzenie tej przyczyny śmierci poczekamy jeszcze około miesiąca, ponieważ po tym czasie mają być wyniki badań mikroskopowych pobranych z narządów bliźniaków wycinków oraz badania fizykochemiczne krwi.

Stella F. usłyszała dwa zarzuty zabójstwa.

– Podejrzana formalnie przyznała się do zarzutów, lecz  złożyła wyjaśnienia, z których wynika, że nie pamięta ona okoliczności samego czynu – mówi Agnieszka Okońska-Adamska z Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.

Czy przez farmaceutyki, którymi się leczyła na depresję poporodową rzeczywiście nie pamięta tego, co zrobiła? Czy może to one mogły się dodatkowo przyczynić do tego, co wydarzyło się 10 lutego? Czy rzeczywiście mogła zabić dzieci wskutek zaburzeń psychicznych związanych z depresją poporodową?

Na te pytania trudno będzie znaleźć jednoznaczną odpowiedź. Podejrzana dochodziła do siebie w Wojewódzkim Szpitalu dla Nerwowo i Psychicznie Chorych im. dr J. Bednarza w Świeciu. Przesłuchana, z uwagi na jej zły stan zdrowia, była dopiero po dziesięciu dniach od dnia, gdy dzieci zostały utopione. Prokuratura Rejonowa Bydgoszcz-Południe, która prowadzi tę sprawę wystąpiła z wnioskiem o tymczasowy areszt 40-latki.

– Podejrzana, po zastosowaniu wobec niej tymczasowego aresztowania, została osadzona w Areszcie Śledczym w Szczecinie na Oddziale Psychiatrycznym, uwagi na wskazania lekarskie  – dodaje Agnieszka Adamska-Okońska.

Co dalej stanie się z 40-latką?

– W toku dalszych czynności bez wątpienia podejrzana zostanie poddana badaniu sądowo-psychiatrycznemu –  informuje Agnieszka Adamska-Okońska.

 Zbierają dowody

Wiadomo, że przez dłuższy czas, z uwagi na zły stan psychiczny, nie mógł być w tej sprawie przesłuchany ojciec niemowlaków. Bardzo przeżywał to zdarzenie, wskutek czego także trafił do szpitala. W końcu jednak złożył zeznania.

Przesłuchana miała być także sąsiadka, która jako pierwsza zobaczyła maluchy oraz babcia dzieci, która obecnie opiekuje się 5-letnią Łucją. Nie potwierdza nam tego jednak rzecznik Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy.

– Z uwagi na stan zaawansowania postępowania i trwające nadal czynności dowodowe, prokurator nie udziela szczegółowych informacji o treści zeznań świadków w niniejszej sprawie oraz wynikach przeprowadzonych czynności dowodowych – informuje Agnieszka Okońska-Adamska.

Czy już wiadomo, kiedy rozpocznie się proces kobiety?

– Termin zakończenia postępowania będzie uzależniony miedzy innymi od terminu uzyskania stosownej opinii oraz skompletowania materiału dowodowego. W chwili obecnej trudno jest wskazać konkretny termin jego zakończenia – reasumuje Agnieszka Adamska-Okońska.

Za zabójstwo Stella F. może otrzymać wyrok od 8 lat do dożywocia.

Karina Knorps-Tuszyńska

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*