PIĘĆ MIESIĘCY W KANAPIE

 

Rok temu, w poniedziałek Wielkanocny, 21 kwietnia, w Starych Tarnowicach na Śląsku przypadkowo odkryto ciało młodego mężczyzny. Makabryczne znalezisko, w stojącej nieopodal pobliskich bloków porzuconej kanapie, zauważył przypadkowy przechodzień podczas spaceru z psem. 26-letni Damian W. z Tarnowskich Gór nie dawał znaku życia od grudnia 2018 roku.

 Damian nie wydawał się być ulubieńcem losu. Wcześnie stracił oboje rodziców, był w niewielkim stopniu opóźniony intelektualnie, miał dużą wadę wzroku, problem z narkotykami a także z bratem Krzysztofem W., z którym mieszkał. Mężczyźnie założono tzw. niebieską kartę na miejscowym komisariacie za znęcanie się nad Damianem. Górował nad nim zarówno umysłowo jak i fizycznie. Wykorzystując tę przewagę w sposób niegodziwy. Bił go  bez powodu, wyrzucał ze wspólnego mieszkania, do którego obydwaj mieli prawo. Robił  tak  często, gdy za oknem było zimno, a brat nie miał dokąd iść.

– Na pogrzebie wyraźnie udawał, że płacze – słyszę od znajomej rodziny. –A chwilę po uroczystości pił na umór z kolegami.

Udało mi się ustalić, że zmarły wielokrotnie uskarżała się różnym osobom na przemoc i złe traktowanie ze strony Krzysztofa, jednak na rozmowach i wysłuchaniu wszystko zwykło się kończyć. Nikt nie kwapił mu się pomoc. Założenie niebieskiej karty, w przypadku braci W., także nie odniosło oczekiwanego skutku. Damian nie tylko pozostawał ofiarą przemocy w domu, ale nie odnalazł też swojego miejsca w społeczeństwie zaliczając kolejne odwyki antynarkotykowe. Utrzymywał się głównie z niewielkiej renty z tytułu schorzeń, jakie były jego udziałem .

 Imprezka na zaginięcie

   Krzysztof W. zgłosił na policji zaginięcie brata na początku grudnia 2018, podając 3 grudnia jako datę ostatniego kontaktu z Damianem.

– Wrócił do domu i zamiast szukać brata bez okazji zorganizował w mieszkaniu domówkę  – dowiaduję się od znajomej rodziny.- Zaprosił mnóstwo osób, wyraźnie chciał się bawić, zapomnieć. Chyba każdy się temu dziwił. Ani plakatów, postów w Internecie, kontaktu z odpowiednimi organizacjami, które szukają zaginionych.

Będącą na owej imprezie wspólną koleżankę braci zaintrygowały ślady krwi w kilku miejscach w toalecie – na umywalce, wokół i pod prysznicem oraz zakrwawione patyczki higieniczne  w koszu na śmieci. Wokół unosił się intensywny zapach chloru. Zapytany o ten stan rzeczy gospodarz, odparł, że zabijał w łazience rybę.

 Taka odpowiedź nie uspokoiła dziewczyny. Postanowiła o wszystkim powiadomić policję. Krzysztof  W., jako główny podejrzany został osadzony w policyjnej izbie zatrzymań na 48 godzin, po czym zwolniony bez żadnych zarzutów.

– Na policji doprowadzili mnie do łez -wspomina uczestniczka domówki. – Zadawali śmieszne pytania, z których wynikało, że Damian to nieporadny życiowo ćpun i sam jest sobie winien.

    Czy to nie wystarczy?

Zwłoki Damiana odnaleziono 200 metrów od domu, owinięte starymi ubraniami i związane sznurkiem. Kawałek podobnego sznurka leżał w mieszkaniu pod prysznicem, dzień po zniknięciu mężczyzny . Morderca ukrył  zwłoki w stojącej tam porzuconej kanapie.

– Nie do wiary, że przez tyle czasu nikt nie czuł zapachu rozkładającego się ciała, tym bardziej, że zima nie była sroga -komentują mieszkańcy.

 Chciałoby się zapytać, w jaki sposób prowadzono poszukiwania, kiedy rozwiązanie okazało sie tak banalnie proste.

– 27-letniemu pracownikowi budowlanemu postawiliśmy zarzut znęcania się nad bratem – komentuje Anna Szymocha-Żak, prokurator rejonowa z Tarnowskich Gór.- Czy mógł przyczynić się do jego śmierci? To już spekulacja.  w sprawie brakuje świadków, stan zdrowia i tryb życia ofiary mogły sprowokować do morderstwa niejedną osobę.

Są jednak mocne dowody przeciwko głównemu podejrzanemu, który został potraktowany zarówno przez policję jak i prokuraturę z niebywałą wyrozumiałością i łagodnością. Czy aby na pewno na to zasłużył? Czy wszyscy tak łatwo uwierzyli, że znalezione w domu ślady krwawe pochodziły od zabijanej ryby? Miejmy nadzieję, że poznamy odpowiedzi na te pytania.

– Krzysztof W. objęty jest dozorem policyjnym, gdyż przedstawiono mu zarzuty znęcania się nad bratem, nieudzielenia mu pomocy oraz znieważenia zwłok – słyszę od prokurator Szymochy- Żak.  – Czyny te zagrożone są karą do 8 lat więzienia. Nadal czekamy na wyniki sekcji zwłok Damiana, która po 4 miesiącach okazała się nie być łatwa do wykonania, gdyż znaleziono same kości.

Apolonia Sikorska

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*