Ćwiartował ciała kobiet i zjadał z chlebem

Franz Tham, zwany „Rzeźnikiem z Krakowa”, przyznał się do zabójstwa 32 Polek. Był okrutnym zbrodniarzem,  który na ofiary wybierał młode kobiety. Sprowadzał je do domu i tam dochodziło do zbrodni.  Ciała ćwiartował, pozbawiał krwi, mięso sprzedawał, a tłuszcz wytapiał i zjadał z chlebem.

W połowie 1943 roku Kraków obiegła plotka, że na placu targowym Tandeta sprzedawane jest ludzkie mięso i zrobiona z niego kiełbasa. Za proceder ten odpowiedzialni mieli być Niemcy zamieszkali na Osiedlu Oficerskim przy ulicy Świętego Tomasza w Krakowie.

Zjadał młode kobiety

W tym samym czasie do mieszkania Marii Motak, polskiej prostytutki zamieszkałej z Franzem Thamem, przyszła jej znajoma, 25-letnia Janina Latosińska. Kobiety znały się, ponieważ obie pochodziły z Czchowa. Kiedy Latosińska chciała napalić w piecu, Motakówna odsunęła ją. Ale  Janina ujrzała w środku pieca paczkę  z nadpalonym papierem, w który, jak się później okazało, zawinięta była głowa jednej z ofiar. Innym razem, płacząc, Maria Motak przyznała się znajomej, że jej kochanek Tham jest okrutnym zbrodniarzem, morduje przyprowadzone przez nią do domu młode kobiety. „Kładł na kanapę, dusił sznurem, a następnie odcinał ofierze piersi, wątrobę smażył i jadł części przyrodnie wycinał… załatwiał się płciowo. Ofiarę tłustą topił, tłuszcz z tej ofiary wlewał w słoje i jadł z chlebem…” – tak po wojnie zeznawała Janina  Latosińska.

Maria Motaka kochanka Franza Thama

Jedna z ofiar  broniąc się, ugryzła Motakównę w rękę. Początkowo Latosińska nie chciała w to uwierzyć. Kiedy innym razem zobaczyła Marię Motak w nowym kapeluszu, zapytała, skąd ma taki ładny kapelusz. Znajoma twierdziła, że kochanek przyprowadził do domu młodą kobietę, przenocował ją, a ona nie mając pieniędzy na dalszą podróż, odsprzedała jej swój kapelusz. Przerażona Latosińska zrozumiała, że to, o czym kiedyś opowiadała jej Motak,  jest okrutną prawdą.

Udała się do sklepu swoich znajomych, małżeństwa Szostaków, gdzie przebywał także Klemens Bogdanowicz, i o wszystkim im opowiedziała.  Po naradzie, wspólnie z Bogdanowiczem  poszła na policję i złożyła  doniesienie na Franza Thama i Marię Motak.

Początkowo policjanci zarzucali Latosińskiej, że fałszywie oskarża niemieckiego obywatela. Mimo to obydwie kobiety skonfrontowano. Wówczas Latosińska przypomniała sobie, że jedna z ofiar miała ugryźć Marię Motak. Kobieta przyznała się do wszystkiego  po tym, gdy policjant znalazł na jej ręce zanikający już ślad ugryzienia. W czasie przeszukania mieszkania Thama zabezpieczono popiół z pieca, który w pojemniku z metryczką „Przypadek nekrofilii i nekrofagii” znajduje się obecnie w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie. Popiół posiadał dużą zawartość fosforu, co świadczyło, że były palone kości. W ZMS jest również przechowywana siekiera używana przez mordercę, prawdopodobnie do rozkawałkowywania zwłok.

Piec, w którym morderca palił zwłoki ofiar

Nekrofilia jest to zaburzenie preferencji seksualnych, bodźcem stymulującym seksualnie są ludzkie zwłoki. Nekrofagia, to okaleczanie i zjadanie zwłok.

Potwór przed sądem

 53-letni Franz Tham od grudnia 1942 roku mieszkał w Krakowie przy ulicy Kieleckiej 8, gdzie prowadził swój potworny proceder, ale  miał także drugie mieszkanie,  na ulicy Floriańskiej 32.

Był członkiem NSDAP i zarządcą garaży przy ulicy Zwierzynieckiej. Samochody, do których miał dostęp, wykorzystywał do wywozu ciał w Sudety, skąd z kolei miał przywozić przedmioty do sprzedaży w Krakowie.

W swoich mieszkaniach  urządzał imprezy, raczył alkoholem zarówno Niemców, jak i Polaków. Wobec Polaków starał się być uprzejmy.

 „W  roku 1943 nie było to bagatelą oskarżyć do niemieckiej policji Niemca o masowe morderstwa i ludożerstwo” –  pisał „Dziennik Polski” w 1945 roku.

W czasie rozprawy, która odbywała się przed sądem specjalnym, Franz Tham  przyznał się do zabójstwa 32 Polek. Zarzucał im pętle na szyje, dusił, gwałcił, obcinał piersi, wypijał krew lub ściągał, ciała rąbał, przeznaczał na sprzedaż mięso, zaś z  resztek robił wędliny w połączeniu z mięsem bydlęcym i wywoził do Niemiec. Tłuszcz przetapiał na smalec i jadł z chlebem, używał też  jako preparatu kosmetycznego, smarując twarz.

2 sierpnia 1943 roku zapadł wyrok skazujący Franza Thama i jego kochankę Marię Motak na karę śmierci przez rozstrzelanie.  Oskarżony do końca nie wyraził skruchy. „Zachowywał się z tupetem, opisując szczegóły swych zbrodni,  prosząc po wyroku skazującym go na śmierć, aby go uduszono, bo chciał stwierdzić, jaka to przyjemność” – relacjonował w czerwcu 1945 roku wspomniany już „Dziennik Polski”. Sąd nie przychylił się jednak  do jego prośby. Franz Tham i Maria Motak zostali rozstrzelani na dziecińcu więzienia Świętego Michała przy ulicy Senackiej w Krakowie. Zwłoki zostały przewiezione do Zakładu Medycyny Sądowej w Krakowie, gdzie  przeprowadzono sekcję zwłok.  Niestety nie zachowały się do dziś oryginalne protokoły z tej sekcji .

Wymyślona historia?

 Uważano, że para Tham i Motak nie dokonywała tych przestępstw sama, mieli pomocników i to zarówno wśród Niemców, którzy uciekli,  jak i Polaków. Po wojnie polskie władze prowadziły postępowanie przeciwko Janinie Latosińskiej i bratu Motakówny.  Latosińska, jak sama zeznawała, otrzymywała od znajomej do sprzedania różne towary, takie jak nowe pończochy i chustki. W ten sposób dorabiała sobie, gdyż z  tego co zarabiała, nie mogła wyżyć. Uznano więc, że nawet, jeżeli sprzedawała rzeczy należące do zamordowanych, to nieświadomie. Natomiast brat Marii Motak wyjechał na Zachód. W związku z tym postępowanie umorzono.

Popiół z pieca, Thama, który znajduje się w Zakładzie Medycyny Sądowej w Krakowie.

W opisywanym okresie administratorem Zakładu Medycyny Sądowej w  Krakowie był dr Beck, który przeprowadził sekcję zwłok Franza Thama i Marii Motak.  W 1945 roku w „Dzienniku Polskim” ukazały się artykuły o niemieckim wampirze, który zabijał Polki i przerabiał je na kiełbasę. Według  dr hab.  Tomasza Konopki  prawdopodobne wydaje się, że historia o przetwarzaniu mięsa ludzkiego została przekazana pracownikom ZMS przez dr Becka.

Beck był medykiem sądowym,  zanim został przysłany do Krakowa, to pracował we Wrocławiu w niemieckim Zakładzie Medycyny Sądowej. W 1927 roku była tam badana sprawa Karla Denke, seryjnego zabójcy z Ziębic, który nie tylko rozkawałkowywał zwłoki swoich ofiar, ale robił z nich wyroby, wekował i sprzedawał. Jak twierdził dr Konopka, to właśnie ta sprawa nasunęła dr Beckowi podejrzenie, że ci dwoje też tak robili. Później zostało to wyolbrzymione i urosło do 32 ofiar.

Karl Denke zbierał zęby ofiar, w jego mieszkaniu odnaleziono kości, przetwory i przedmioty wyrabiane ze zwłok, co świadczyło o rozmachu jego zbrodni.  Natomiast w przypadku Franza Thama nie ma konkretnego dowodu na to, w jaki sposób mordował, ani ile kobiet zabił. Tę tajemnicę Franz Tham zabrał ze sobą do grobu.

Lidia Mulewicz

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*