ZOSTAŁ TYLKO  SŁOIK ZUPY

Choć od zaginięcia czternastoletniej Iwony Wąsik mija w tym roku 19 lat, to sprawa daleka jest od wyjaśnienia. Nie  ma najmniejszego śladu, który pomógłby wyjaśnić tę tajemniczą sprawę.  Rodzina nadal  próbuje zrozumieć, jak to możliwe, aby w biały dzień, w samym centrum dużego osiedla zniknęła niezauważona.

Iwona Wąsik urodziła się 6 stycznia 1989 roku w Tarnowskich Górach i od urodzenia wraz z rodzicami i braćmi zamieszkiwała na Osiedlu Przyjaźń. Dziewczynka była lubianą przez wszystkich uczennicą  tamtejszego gimnazjum, w którym miesiąc przed zaginięciem rozpoczęła naukę. Dobrze się uczyła i nie sprawiała problemów wychowawczych.

Szczególnie lubiła biologię i informatykę, a w wolnym czasie poświęcała się wolontariatowi w schronisku  dla zwierząt. Wolne chwile, wraz z swoją przyjaciółką Sabiną W., spędzała w kafejkach internetowych, pisząc na popularnych w tamtych czasach czatach.

Przyjaciółka Iwony wydaje się być kluczową  postacią tej historii.

Co stało się z Iwoną?

3 października 2002 roku Iwona jak zwykle szykowała się do szkoły. Pożegnała się z mamą i około godziny 7.30 wyszła z domu. Po drodze spotkała swoją przyjaciółkę i dziewczynki udały się do szkoły. Nic nie zapowiadało, że właśnie tego dnia odmieni się życie rodziny Wąsików, a ona sama przepadnie bez śladu.

Po zakończeniu lekcji, które trwały do godziny 13.40,  Iwona z Sabiną opuściły szkołę, udając się do domów. Jak to miały zawsze w zwyczaju, odprowadziły się do znaku, który znajduje się w połowie  drogi  do ich domów.

Jednak po drodze spotkały mamę Iwony, która przypomniała córce, że nie zabrała ze szkolnej stołówki słoika zupy. Obie dziewczynki  wróciły  do szkoły i  tam Iwona  z całą pewnością była  widziana po raz ostatni.

Reszta to już tylko zeznania jej przyjaciółki. Według słów Sabiny W., zabrawszy słoik z zupą, dziewczynki wracały tą samą drogą. Jednak Sabina, ze względu na spotkanie z ojcem, nie mogła już odprowadzić Iwony. Zatem rozstały się pod blokiem Sabiny. Iwonę podobno widziała przez okno siostra Sabiny, która pomachała dziewczynce. I tu urywa się ślad.

Środek  osiedla, obok prywatny strzeżony parking,  a po nastolatce zostaje tylko słoik zupy na pobliskim śmietniku. Nikt nic nie widział i nikt nie jest w stanie pomóc. Gdy córka nie pojawia się w domu, zrozpaczeni rodzice szukają jej u koleżanek. Jednak żadna z nich nie ma pojęcia, gdzie dziewczyna może przebywać.

Wieczorem rodzina zgłasza zaginięcie dziecka na policję. Jednak funkcjonariusze bagatelizują sprawę, sądząc, że dziewczynka uciekła z domu i sama do niego wróci. Jednak nikt z bliskich jej osób w to nie wierzy.

Nawet jakby chciała uciec, to o tym fakcie wiedziałaby na pewno jej przyjaciółka.

Zatarte tropy

Mija kilka dni, rodzina i sąsiedzi szukają dziewczynki w pustych budynkach, zagajnikach i piwnicach.  Jednak niczego nie znajdują.  Znajomi i rodzina drukują plakaty z wizerunkiem zaginionej i rozwieszają w Tarnowskich Górach. Plakaty wiszą również w autobusach, jednak nie napływa żadna nowa informacja. Rodzina postanawia zatrudnić znanego detektywa, według którego dziewczynka mogła zostać wywieziona do jednego z niemieckich domów publicznych. Detektyw jedzie sprawdzić ten wątek do Niemiec, ale wraca z pustymi rękoma.

Rodzina i sąsiedzi naciskając policję, proszą o jakiekolwiek  działania w tej sprawie. 14 października 2002 zostaje wszczęte postępowanie o uprowadzenie, a kilkudziesięciu policjantów przeszukuje pobliskie rozległe lasy, pełne zbiorników wodnych. Przy jednym z takich zbiorników zostaje odnaleziona bluza i damska bielizna. Na miejsce zostaje sprowadzona matka dziewczynki, która stanowczo zaprzecza, jakoby były to rzeczy córki. Na tym poszukiwania policji  zostały zakończone.

Pewnego dnia Sabina dzwoni na policję, twierdząc, iż na osiedlu młody mężczyzna zrywa z drzwi klatek plakaty z podobizną Iwony i chowa je do kieszeni. Policja przyjechała szybko na miejsce, jednak po mężczyźnie nie było śladu.  Nie widział go też nikt inny. Zachodzi pytanie, czy ów mężczyzna istniał realnie, czy była to tylko wyobraźnia  nastolatki?

Pedofil na osiedlu

Tymczasem policji udaje się ustalić, że zaginiona dziewczynka na czacie nawiązywała znajomości z dużo starszymi od siebie ludźmi. Jednak nie można było sprawdzić, z kim Iwona dokładnie pisała. Udało się dotrzeć tylko do jednego mężczyzny, jednak po przesłuchaniu trop okazał się fałszywy, a ów człowiek nie miał nic wspólnego z zaginięciem młodej tarnogórzanki. Na jaw wychodzi również fakt, iż zaginiona dostawała pocztówki i listy od niejakiego Mirasa, którego także nie udało się odnaleźć policji. Kim był i czy miał coś wspólnego z zaginięciem Iwony, do dziś nie wiadomo.

4 czerwca 2003 roku prokuratura w Tarnowskich Górach umorzyła  dochodzenie o uprowadzenie gimnazjalistki.

Dwa lata od zaginięcia dziewczynki pojawił się wątek związany z jej przyjaciółką, która jako ostatnia widziała Iwonę.  Wiązało się to ze sprawą pedofila z Tarnowskich Gór, który miał się spotykać z dziewczynkami z Osiedla Przyjaźni. Nie ma jednak jednoznacznych dowodów, które mogłyby potwierdzić, czy w tych spotkaniach brała udział  Iwona Wąsik.

Policja miała dotychczas kilka scenariuszy: od ucieczki z domu, nieszczęśliwego wypadku, jak również morderstwa.  Pojawiają się też wątpliwości, czy przyjaciółka zaginionej  mówi całą prawdę.

W tym roku mija 18 lat od  zaginięcia nastolatki  i nie pojawiło się nic, co mogło by doprowadzić do końca koszmaru, który przeżywają jej rodzice. Pogodzili się już z tym, że nie ujrzą córki żywej. Jednak chcieliby wiedzieć, co się stało feralnego dnia. To  na pewno przyniosłoby im ulgę.

Obecnie sprawę  prowadzi Prokuratura Okręgowa w Gliwicach oraz Archiwum X. Informacje w sprawie zaginionej Iwony Wąsik można także przekazywać do Fundacji Na Tropie: [email protected], 502 226 215.

Apolonia Sikorska

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*