Seryjny gwałciciel i morderca z Polski uważał się za geniusza zbrodni

Gwałciciel pochodził z Polski, a jego ofiara z Bałkanów. Rodzina Koneva uciekła do Wielkiej Brytanii przed czystkami etnicznymi w Macedonii. Miała dość wojny i przemocy. Rodzice nie chcieli, by ich 12-letnia córka Katerina dorastała w takich warunkach. Tego dnia, gdy była duszona kablem od telefonu, po raz pierwszy została sama w nowym domu. Jej ojciec przyłapał sprawcę na gorącym uczynku. Był nim seryjny gwałciciel z Mławy.

Był maj 1997 roku. Trajce Koneva już dawno miał być w domu, ale z powodu testu na studiach wieczorowych, jego powrót się opóźnił. Jego żony Zakliny też jeszcze nie było. Tego dnia umówiła się na kawę i plotki z przyjaciółką. 12-letnia córka pary Katerina – ich oczko w głowie – po raz pierwszy od została sama w nowym domu. Był to także ostatni dzień jej życia.

12-letnia Katerina ofiara mordercy

Koneva pochodzili z Macedonii, z której uciekli do Londynu w 1995 roku i zamieszkali w dzielnicy Hammersmith. Nie chcieli, by Katerina dorastała pośród przemocy, nienawiści i była świadkiem czystek etnicznych. Nie podejrzewali, że to w dostatnim, zachodnim świecie na ich córkę będzie czyhać największe niebezpieczeństwo.

Pochodzący z Mławy Andrzej Kunowski także skrył się w Londynie, jednak nie przed prześladowaniami, a wymiarem sprawiedliwości. W Polsce powiązano go z gwałtami na 27 kobietach. Wśród jego ofiar znalazły się także małe dziewczynki. Po raz pierwszy zaatakował w 1973 roku. Miał wówczas 17 lat, a ofiarą była jego sąsiadka.

Kunowski kilkakrotnie trafiał za swe występki do więzienia, skąd jednak udało mu się aż dwukrotnie zbiec. W końcu skazano go na 30 lat więzienia, ale wyszedł za dobre sprawowanie już po sześciu. Na krótko się uspokoił. Zaczął pracować, ożenił się i został ojcem. Szybko jednak znowu zaczął napadać na młode kobiety i dziewczynki.

W 1992 roku zatrzymano go w związku z porwaniem 14-latki i zgwałceniem 11-latki. W areszcie zaczął uskarżyć się na kłopoty ze zdrowiem. Rzekomo bolał go staw biodrowy. W 1996 roku dano mu przepustkę z przyczyn medycznych. Miał wrócić za kraty po operacji biodra. Zamiast do szpitala Kunowski jako turysta udał się do Wielkiej Brytanii.

Chociaż polskie służby poinformowały o jego ucieczce Interpol, to na granicy Kunowskiego nie zatrzymano, bo prawo nie wymagało, by pogranicznicy pobierali odciski palców od osób odwiedzających Wielką Brytanię.

Nie jest jasne, w jaki sposób Kunowskiemu udało się wejść do domu Konevów. Być może przekonał Katerinę, że jest znajomym jej ojca, a ta widząc mężczyznę o ciemnej karnacji, mówiącego z obcym akcentem, uwierzyła.

Wiadomo, że “Bestia” jak nazwały gwałciciela media, potrafił wywierać bardzo dobre pierwsze wrażenie. Ubierał się schludnie, zawsze miał czyste buty i zaczesane włosy. Życzliwie zagajał rozmowy i proponował swoim ofiarom pomoc.

Możliwe jednak, że polował na 12-latkę i widząc, jak idzie do domu, poszedł za nią. Niewykluczone, że wykorzystał swoje umiejętności włamywacza i sforsował drzwi wejściowe.

Faktem jest, że po trwającym trzy godziny gwałcie, został spłoszony przez Trajce Konevę, który próbował dostać się do środka, ale coś blokowało dostęp. Zaczął wołać Katerinę, myśląc, że może dziewczynka się kąpie, aż w pewnej chwili zajrzał do domu przez dziurkę od klucza i zauważył męskie czarne buty. Wówczas zrozumiał, że jego dziecko jest w niebezpieczeństwie.

Koneva próbował sforsować drzwi, kopiąc w nie i napierając, ale te ani drgnęły. Potem pobiegł na drugą stronę domu i przyłapał Bestię na ucieczce. Wstrząśnięty Macedończyk zapytał intruza, co robił w jego domu, po chwili zauważył na jego twarzy małą kroplę krwi. Kunowski nic nie odpowiedział, skoczył z okna i zbiegł.

Trajce gonił Polaka przez jakiś czas, ale nie udało mu się go schwytać. W końcu wrócił do domu, gdzie odkrył martwą Katerinę. Dziewczynka została uduszona kablem od telefonu. Przed śmiercią gwałcono ją przez trzy godziny.

Chociaż na miejscu zbrodni znaleziono zarówno odciski palców Kunowskiego, jak i ślady DNA, to Trajce był podejrzewany o zabicie córki. Mężczyzna trafił nawet na krótko do aresztu i był przesłuchiwany. W końcu został oczyszczony ze wszelkich podejrzeń.

Zatrzymanie męża do reszty jednak wstrząsnęło Zakliną. Z upływem czasu kobieta zaczęła oskarżać małżonka o kłamstwo i postrzegać jako prawdziwego mordercę córki. Stało się tak po części dlatego, że tego, którego Trajce widział i którego opisał policji, nie schwytano. Po czterech latach od śmierci Kateriny małżeństwo się rozpadło.

Tymczasem Bestia z Mławy nadal napadała na kobiety. Wiele wskazuje na to, że po śmierci Kateriny, Kunowski zaczął uważać się za geniusza zbrodni. Zapewne doszedł do wniosku, że udało mu się przechytrzyć nie tylko polski, ale także brytyjski wymiar sprawiedliwości. Bezkarność po zabójstwie małej dziewczynki sprawiła, że stał się coraz bardziej zuchwały.

Po zbrodni ukrywał się tylko przez miesiąc. Potem wrócił do Londynu i ponownie zaczął pomieszkiwać w dzielnicy Acton, oddalonej od Hammersmith o zaledwie kilka kilometrów. W tym czasie regularnie odwiedzała go matka, a także poddał się operacji serca. Raz trafił nawet do aresztu, bo podawał się za inną osobę i wyłudzał świadczenia. Został jednak wypuszczony na wolność!

Wpadł dopiero w 2002 roku po tym, jak zgwałcił 21-letnią Koreankę, którą zaczepił na stacji metra. Widząc, że dziewczyna przegląda ogłoszenia z noclegami, zaoferował pomoc. Przekonał ją, że zna miłe i tanie miejsce w Acton. W rzeczywistości zabrał ją do swojej kawalerki, gdzie zgotował jej trzygodzinny koszmar. Gwałcił ją, bił i dusił, aż traciła przytomność.

Wypuścił ją tylko dlatego, że obiecała zadzwonić i wrócić następnego dnia. Po wyjściu z mieszkania kobieta natychmiast skontaktowała się z policją, a ta zapukała do drzwi Kunowskiego. Polak został aresztowany, a rok później skazany na 10 lat więzienia za gwałt. Na rozprawie twierdził, że jest niewinny, a Koreanka sama chciała uprawiać seks, by mu “podziękować za miejsce do spania”.

Co szokujące, powiązanie Kunowskiego ze sprawą zabójstwa w Hammersmith odkryto, dopiero gdy trafił do więzienia! W 2004 roku “Bestię” skazano na dożywocie. Jego matka Elżbieta mówiła potem brytyjskim mediom, że synowi za kratami żyje się dobrze. Miał chwalić jedzenie i opiekę medyczną. 23 września 2009 roku zmarł na serce.

Chociaż prokuratura udowodniła Kunowskiemu tylko jedno morderstwo, to śledczy uważają, że mógł zabić znacznie więcej kobiet. Na liście jego potencjalnych ofiar są 19-letnia studentka Elizabeth Chau, która zaginęła w 1999 roku oraz 27-letnia i Lola Shenkoya po raz ostatni widziana w 2000 roku.

Stróże prawa podejrzewali także, że Kunowski miał związek za zniknięciem rodaczki Iwony Kamińskiej. Pochodząca Modliborzyc w woj. lubelskim 20-latka zaginęła 13 lipca 2000 roku.

Iwona Kamińska

Iwona wyjechała do Londynu na wakacje. Miała zabawić w Wielkiej Brytanii dwa tygodnie. Zatrzymała się u koleżanki, z którą studiowała anglistykę. To ona namówiła 20-latkę do wyjazdu i załatwiła jej pracę w sklepie z kryształami w Hammersmith, tej samej dzielnicy, na której grasował Kunowski.

Przez pierwsze dni pobytu Iwona codziennie kontaktowała się z rodzicami. Opowiadała co zwiedziła i informowała o swoich planach na najbliższe dni. Feralnego dnia Polka miała spotkać się po pracy ze znajomymi. Na spotkanie nigdy jednak nie dotarła. Nazajutrz zaniepokojona przyjaciółka zgłosiła jej zaginięcie. Policja wykluczyła ucieczkę oraz samobójstwo. Od razu podejrzewano, że Iwonę spotkało coś strasznego.

Kamery przemysłowe uchwyciły moment, gdy jechała do pracy, ale nie znaleziono żadnych nagrań, które wskazywałyby na to, że upuściła Hammersmith. W trakcie śledztwa policja przesłuchała szefa Iwony – także Polaka, którego początkowo podejrzewano o jej zamordowanie. W sklepie, w którym pracowała, zdarto nawet podłogę, ale nie znaleziono ani ciała, ani żadnych śladów wskazujących na to, że starszy pan mógł mieć coś wspólnego ze sprawą.

Polka przypominała niektóre ofiary Kunowskiego. Zabójca często atakował ciemnowłose kobiety, które wyglądały na młodsze niż były w rzeczywistości. Wybierał turystki i imigrantki, co po części wynikało z tego, że kiepsko znał angielski. Fakt, że był obcokrajowcem, mógł także pomagać mu w zdobyciu ich sympatii. Odgrywał przed nimi rolę przyjaznego wujka, który był niegdyś w takiej samej sytuacji. Być może zaglądał do sklepu, w którym pracowała Iwona lub natknął się na nią na przystanku.

Mimo upływu lat policji nie udało się odnaleźć żadnej nowej wskazówki w sprawie Kamińskiej, co może uprawdopodobniać hipotezę, że osoba, która ją skrzywdziła, już nie żyje.

Śledczy łączyli zaginięcie Kamińskiej z seryjnym mordercą z Londynu Levi’ego Bellfielda, ale nie było dowodów, którego pozwoliłby na oskarżenie go o zabójstwo. Bellfield odsiaduje dożywocie za zabicie 13-letniej Milly Dowler oraz dwóch innych kobiet.

źródło: BBC, Daily Mail, Fakt24

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Do NOT follow this link or you will be banned from the site!