AGATO, KIEDYŚ CIĘ ODNAJDĘ

Agata Stańczyk z Bydgoszczy, wyszła jak zwykle z domu do szkoły, lecz na zajęcia nie dotarła. Do dziś nie wiadomo, co się z nią stało, choć od jej zniknięcia minęło ponad 11 lat. W tle tej historii pojawiają się jednak dziwne informacje i hipotezy. Czy w tej sprawie brak jest zaangażowania rodziny i organów ścigania? Czy doszło do zaniedbań w śledztwie? A może ta historia ma  drugie dno?

 Agata Stańczyk w dniu zaginięcia miała 17 lat, była szczupłą dziewczyną, niskiego wzrostu (około 160 cm), o ciemnoniebieskich oczach oraz ciemnych, prostych włosach. Cechą charakterystyczną Agaty była widoczna wada zgryzu, co nie zostało podane przy żadnym policyjnym rysopisie zaginionej.

Z Agatą znałyśmy się kilka lat już jako nastolatki. Później nasza znajomość zmieniła się, Agata zaczęła się kolegować z innym towarzystwem – o zaginionej opowiada mi jej koleżanka Julia (27 lat), która chce wyjaśnić zniknięcie dziewczyny. Ta sprawa jest zagmatwana, nie wiadomo, w co można wierzyć. Cały czas myślę o niej słyszę smutek w głosie mojej rozmówczyni.

Wrzucona do rzeki?

27 lutego 2010 roku Julia po raz ostatni widziała się z Agatą. Koleżanki pokłóciły się wtedy. Chodziło o zwrot pieniędzy, które Agata wcześniej pożyczyła.

Do tej pory mam wyrzuty sumienia, bo wtedy widziałyśmy się ostatni raz, a powiedziałyśmy sobie nieprzyjemne słowa przyznaje Julia. Agata kończyła szkołę i była w trakcie odbywania praktyk, lecz nie pojawiła się 3 marca na zajęciach. Tego dnia przepadła bez śladu.

17-latka prawdopodobnie udała się w stronę miejsca zamieszkania swojego kolegi Bruna.

W dniu zaginięcia Agata ubrana była w charakterystyczną, obszytą futerkiem kurtkę z napisem „McKenzie”, jasne dżinsy i brązowe butyoficerki z klamerką.

7 lub 8 marca pojawiła się informacja, że Bruno został zatrzymany.

 – Dowiedziałam się tego od znajomych, że ponoć Bruno wrzucił Agatę do rzeki opowiada koleżanka zaginionej.

Według wersji Bruna dziewczyna zażyła środki odurzające i zaczęła się dusić. Ponoć gdy była już martwa, wrzucił ją  do Brdy.

 – Taką wersję przyjęli stwierdza z pewnością Julia. Nie wierzę w teorię o wrzuceniu ciała Agaty do wody. Nie wierzyłam w to od samego początku. Dlaczego ciało nie wypłynęło po kilku miesiącach? zastanawia się kobieta.

W prasie pojawiła się informacja, że po zaginięciu Agaty wybito szybę w samochodzie Bruna, według innej informacji, inny kolega 17-latki, Marcin, miał czyścić samochód Bruna tuż po zaginięciu dziewczyny. Julia podkreśla jego dziwne zachowanie, gdy wspominała przy nim Agatę: – Marcin miał wtedy inny wyraz twarzy, był zamyślony.

Z informacji przekazanych przez  Julię wynika, że Bruno miał kartę od telefonu Agaty. – Może chciał przehandlować telefon Agaty, a kartę zapomniał wyrzucić – myśli Julia.

Po zaginięciu 17-latki Bruno miał rzekomo powiedzieć publicznie, co stało się z Agatą. – Dowiedziałam się o tym od koleżanki na początku maja 2017 roku, że niedługo po zaginięciu Agaty, wiosną albo latem, Bruno powiedział przy świadkach: „Sprzedałem ją”. Słyszałam, że przechwalał się tym i strasznie go to bawiło. Jak to usłyszałam, to aż przeszły mnie ciarki. Żadnych szczegółów więcej nie znam stwierdza kobieta, i dodaje: Zaświeciło się światełko w tunelu. Może Agata jednak żyje? Muszę ze wszelką cenę dowiedzieć się, co się z nią stało. Może uda się jej jeszcze pomóc?

To właśnie sprawiło, że  Julia skontaktowała się z Reporterem.

Gdy o zginięcie Agaty zapytaliśmy kujawską policję, ta ograniczyła się do udzielenia tylko ogólnych informacji: W 2010 roku w związku ze sprawą zaginięcia Agaty Stańczyk została zatrzymana jedna osoba. Na podstawie zgromadzonego materiału dowodowego, zatrzymany, 21-letni wówczas mężczyzna usłyszał dwa zarzuty: nieudzielenia pomocy (art.162§1 k.k.) oraz udzielenia zakazanych substancji psychoaktywnych (art. 59§1 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii). Prowadzone postępowanie zakończyło się sporządzeniem wniosku do prokuratora o objęcie podejrzanego aktem oskarżenia. W trakcie postępowania 21-latek był aresztowany – mówi podkom. Przemysław Słomski, z Zespołu Prasowego Komendy Wojewódzkiej Policji w Bydgoszczy.

Zero zainteresowania

 Maria i Adam S. to rodzice Agaty. W domu był problem alkoholowy, rodzice nie szukają córki.

To też jest dziwne w tej historii. Może jej mama na swój sposób przeżywa zaginięcie córki. A może ktoś zastraszył rodziców Agaty? – spekuluje Julia.

Chłopak Agaty, Paweł, w czasie zaginięcia dziewczyny przebywał w Anglii. Byli ze sobą od około dwóch lat, para traktowała się dobrze. Julia opowiada, że chłopak początkowo przejął się losem 17-latki.

 – Po 2-3 miesiącach miał już inną dziewczynę. Za szybko o Agacie zapomniał, ale nie wierzę, że Paweł wie coś o jej zaginięciu – stwierdza Julia.

W wakacje 2010 roku Julia otrzymała informacje od kolegi, że w pobliżu dworca Bydgoszcz Główna widziano bardzo podobną dziewczynę do Agaty. Kobieta natychmiast pojechała w to miejsce. Chodziła i rozpytywała, pokazując zdjęcie swojej koleżanki. Część ludzi nie rozpoznało Agaty, inni stwierdzili, że podobna dziewczyna może przebywać z chłopakami z okolicy.

 – Nie sądzę, żeby Agata miała uciec kilka ulic dalej od domu. Jeśli Agata by uciekła, to czemu Bruno przyznał się, że wrzucił ją do rzeki? – zastanawia się kobieta. Ucieczka nie wykluczałaby przecież  kontaktu z koleżanką. Julia nie wierzy również w samobójstwo: – Agata nie była takim typem człowieka, zawsze była zadowolona z życia.

Inny trop to zdjęcie, które Julia otrzymała kilka miesięcy po zaginięciu Agaty: – To zdjęcie dziewczyny, która wyglądem była łudząco podobna do Agaty. Twarz była widoczna z profilu, i w dodatku była pochylona – opowiada kobieta. Zdjęcie przepadło, ponieważ Julia straciła poprzedni telefon.

Fotografia była zamieszczona na portalu, który oferował kontakty towarzyskie. – To mogła być Agata – stwierdza kobieta,  ale nie jest w stanie wskazać portalu, na którym było zamieszczone zdjęcie.

Julii odradzano wyjaśnianie losów koleżanki: – Obcy mężczyzna, który szedł z naprzeciwka i się ze mną mijał, powiedział do mnie: „Daj spokój z Agatą”.

 Ta sytuacja miała miejsce w biały dzień, gdy Julia wracała do domu. Według kobiety mężczyzna był dużo starszy. – Przestraszyłam się wtedy. Może ktoś chciał, żebym zrezygnowała z poszukiwań Agaty. Wielokrotnie słyszałam, że moje działania i tak nic nie pomogą w wyjaśnieniu tej sprawy – komentuje Julia i głośno zastanawia się też nad losem koleżanki: – Czy Agatę zamordowano? Czy padła ofiarą handlu ludźmi? Czy jest przetrzymywana przez jakiegoś człowieka przez tyle lat? A może jest osobą NN? Czy sprzedana została na organy?

 Opór  z każdej strony

Julia kontaktowała się z lokalną prasą, z jej inicjatywy powstał artykuł na temat zaginięcia Agaty. Artykuł był odświeżany w 2013 roku, jednakże pojawiły się tam dopisane stwierdzenia, których Julia nigdy nie wypowiedziała.

W lipcu Julia rozpoczęła procedurę zgłaszania Agaty do ITAKI, organizacja zażądała dokumentu potwierdzenia zaginięcia z policji, którego Julii nie udało się zdobyć, gdyż nie jest członkiem rodziny: – Zabolało mnie to, bo najgorsza jest ta bezsilność – podkreśla kobieta. Julia prosiła o zgłoszenie mamę Agaty, lecz usłyszała: „Przecież Agata nie żyje”. Skąd ta pewność, wiedza, oraz gdzie dowody na to? Kobieta zgłaszała się też z prośbą o pomoc do programu 997.

Julia poprosiła o pomoc jasnowidza Marka Szwedowskiego. Według niego dziewczyna traktowała życie bardzo spontanicznie. Szwedowski  uważa, że 17-latka była w dniu zaginięcia w towarzystwie kolegów. Pod wpływem środków odurzających nagle poczuła, że się dusi. Następnie dziewczyna została wrzucona do rzeki. W wizji pojawił się charakterystyczny starszy mężczyzna, który krzyczał. Na stronie jasnowidza pod filmem poświęconym zaginionej pojawił się komentarz, w którym osoba o pseudonimie Anna wykazuje, że Agata została uduszona, a sprawca zaszedł ją od tyłu.

Julia opowiedziała mi o działaniach podejmowanych we wrześniu 2017 roku. Odsyłano ją do różnych bydgoskich komend, twierdzono, że nie znają sprawy Agaty: – Czułam się lekceważona. Policja twierdzi, że zrobili wszystko, co mogli, ale uważam, że tak nie jest – stwierdza Julia.

 Ostatecznie policja odesłała kobietę do prokuratury, lecz tam kazano Julii udać się do sądu. Natomiast sąd odesłał Julię ponownie do prokuratury, aby złożyła zeznania związane z podejrzeniem popełnienia przestępstwa.

Z policji przekazano nam na temat poszukiwań Agaty dość ogólne informacje: „Poszukiwania Pani Agaty Stańczyk prowadzone są przez bydgoskich policjantów od 4 marca 2010 roku. W sprawie zaginionej przesłuchiwani byli świadkowie z kręgu znajomych oraz rodziny. Zabezpieczony został materiał porównawczy do badań DNA. Sprawdzany był monitoring, w obrębie którego zaginiona była widziana po raz ostatni. Funkcjonariusze dokonali sprawdzeń telekomunikacyjnych. Sprawdzili również placówki służby zdrowia. Poszukiwania nadal trwają i nie wykluczamy żadnej z hipotez. W sprawie wykonano i wykonywane są nadal czynności pozaprocesowe dotyczące zaginięcia. Każda informacja, która może być sprawdzona, jest weryfikowana. O szczegółach prowadzonego postępowania nie mogę powiedzieć więcej, ponieważ do takich informacji upoważnione są strony postępowania, czyli w tym przypadku rodzina zaginionej” –  informuje podkom. Przemysław Słomski z bydgoskiej policji.

Sprawa jest umorzona. Niestety nie otrzymaliśmy komentarza z Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy. Domniemany sprawca jest wolny. Tymczasem Agata w dalszym ciągu pozostaje osobą zaginioną, a jej ciała nie znaleziono do dnia dzisiejszego.

Julia jest zdeterminowana, aby rozwiązać zagadkę zaginięcia Agaty: – 1 listopada oraz w rocznicę zaginięcia chodziłam zawsze nad Brdę i tam wrzucałam znicz dla Agaty. Nawet jeśli miałabym ponieść konsekwencje, że drążę sprawę  zaginięcia Agaty, to i tak chcę to wyjaśnić. Jeśli ona nie żyje, to chciałabym zapalić jej znicz na cmentarzu. Policja nie przyłożyła się do poszukiwań, a rodzina nie zainteresowała się losami córki i siostry. Czasem wieczorami w myślach mówię do Agaty: „Kiedyś Cię odnajdę!”.

Monika Jońska

Imiona i wiek osób, o których mowa w publikacji, zostały zmienione ze względów bezpieczeństwa. Osoby, które posiadają wiedzę o Agacie Stańczyk, prosimy o kontakt z redakcją, e-mail: [email protected].

11 Komentarzy

  1. Do dziś się nic w tej sprawie nie zmieniło. Nie ma żadnych działań ani policji ani prokuratury. Rodzina dalej nic nie robi śmieszne jest to że policja nie przesłuchała brata z którym Agata była bardzo zżyta. A reakcja policji na moje pytanie o to ? ” To Agata miała brata ? ” Skandal ! Mija 10 lat los mojej koleżanki nie został wyjaśniony nie zrobiono nic !!! Oskarżony chodzi wolny dziewczyna mogła zostać ” sprzedana ” do agencji oskarżony się tym chwalił w swo równie patologicznym towarzystwie. Żądam wyjaśnienia sprawy jej zaginięcia wzięcia się za to PORZĄDNIE ! BO NAGŁOŚNIE SPRAWĘ MEDIALNIE BĘDĘ WALIĆ DO DRZWI KAŻDYCH MEDIÓW W TYM KRAJU

    • Tragedia Policja to tylko potrafi meneli karać za picie, Proszę walczyć i się nie poddawać, niech się wezmą za robotę a nie wlepianiem mandatów, tyle spraw śmiecie zamietli pod dywan, jest Pani prawdziwym przykładem ze walczy się do końca. Pozdrawiam gdybym bliżej mieszkała pomogła bym.

    • Jeśli czujesz jako jedyna, by ponieść na swoich barkach sprawę koleżanki, to się nawet nie zastanawiaj, skoro już powiedziałaś „a” to i „b” zostaje. Daj Ci Bóg sprzymierzeńców, bo samej niebezpiecznie. By się jedynie skończyło na „straszeniu”. Może akurat znajdzie się jakiś emerytowany policmajster, albo inni ludzie którzy to ruszą lawinowo, jednocześnie zapewniając Ci bezpieczeństwo. Środowiska w których mogła obracać się Agata jak sama wiesz nie należy do grzecznych, a najczęściej kozaczących w poczuciu bezkarności. Zostaje też jakiś apel do ministra, Ziobro by jaki nie był, można go lubić, lub nie – ale jest dość wyczulony na niektóre wątki kryminalne zwłaszcza w sprawach zabójstw i sam bywa że angażuje się w którąś. Myślę że jak dobrze umotywujesz sprawę Agaty, np to że sprawa Iwony Wieczorek i innych głośnych spraw niekoniecznie pod względem priorytetowym musi umniejszać priorytet w sprawie śmierci Twojej koleżanki. Morderstwo to morderstwo – nie wyróżnia płci, wieku, statusu, rasy, pochodzenia itp,itd, jest cały czas morderstwem człowieka. I taka uwaga, jedynymi którzy mogą Cie próbować uciszać, to mogą być opieszali policjanci i ich kolesie z „zacnych” środowisk dzielący się swoim doświadczeniem zawodowym, bo chyba nikt więcej skoro własna rodzina w oparach alkoholowych nie mają siły na jakiekolwiek zaangażowanie w sprawie córki, nawet jeśli ich kto zastraszał – prawidłowy rodzic zwłaszcza przy próbie zastraszania tym bardziej by się zaangażował i dostawał furii. Dobrze że jeszcze świat nosi takie osoby jak Julka, bo nie wiem kto na prawdę napisał tego posta, ale pozdrawiam i życzę wytrwałości.

  2. Jeśli policja nic z tego typu sprawą nie robi to doskonale zdaje sobie ktoś z góry sprawę co się stało i wszystko zamiata pod dywan było już w historii woele takich spraw to analogiczne a rodzina albo rzeczywiście się nie interesuje albo została zastraszona i to do tego stopnia że się ludzie boją

  3. Jeżeli główna hipoteza zakłada wrzucenie ciała do rzeki (i owszem mogło nie wypłynąć) to czy były jakiekolwiek przeszukiwania dna? Bo o tym nie widziałam ani słowa

    • Nawiązując do pytania nie zauważyłam jakichkolwiek motorówek czy radiowozów w okolicy rzeki Brdy. Początkowo sami ze znajomymi chodziliśmy w pobliżu rzeki i również nikogo nie widzieliśmy poza kajakarzami.

  4. Mija 11 lat. Ciała nadal brak, niewiem co z moją koleżanką. Nie ma gdzie iść świeczki zapalić. Powoli gaśnie we mnie wiara ze Agata się odnajdzie.. Przykre.

    • Bardzo mi przykro 🙁 Szkoda, że rodzice nie chcą współpracować. Przytulam na odległość, trzymaj się ciepło

  5. Moglo tak byc ze zaczela sie dusic po zazyciu dopalaczy. Moze spanikowali i wrzucili cialo do rzeki. Potem sie przechwalali ze sprzedali ja co nie bylo prawda. Cialo moglo nie wyplynac, moze czyms je obciazyli. Moglo tez byc tak ze ktorys kolega po wzieciu dopalaczy udusil dziewczyne. Cialo mogli tez zakopac. Mysle ze jej kolezanka nie zyje. Gdyby bylo innaczej na pewno skontaktowala by sie z nia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*