ŚLEDZTWO W STANIE HIPNOZY

Z doktorem Andrzejem Kaczorowskim, czołowym polskim hipnotyzerem i hipnoterapeutą, który łączy hipnozę terapeutyczną z innymi technikami hipnozy m.in. w kryminalistyce, rozmawia Gabriela Jatkowska.

Czy można manipulować człowiekiem znajdującym się pod wpływem hipnozy np. nakłonić do wykonania czegoś, czego w normalnych warunkach by nie zrobił?

Jeżeli człowiek nosi w sobie głęboko zakorzeniony kodeks moralny, nigdy i przez nikogo nie zostanie zaprogramowany na popełnienie przestępstwa lub zachowanie nieetyczne. To raczej przestępcę  można – poprzez hipnozę – wyprowadzić z obranej drogi przestępczej. Jeżeli człowiek nie ma inklinacji kryminalnych, nie będzie możliwe nakłonienie go do popełnienia czynu zabronionego. Natomiast, jeśli ktoś ma takie inklinacje w sobie, nie potrzebuje być wprowadzany w hipnozę, by przestępstwo popełnić.

W jaki sposób wykorzystuje się tę metodę w trakcie śledztwa? Czy policja korzysta z pańskich usług?

Przychodzą do mnie policjanci – często też nieoficjalnie, aby czegoś w śledztwie się dowiedzieć. Uzupełnić materiał dowodowy. Często przychodzą także oficjalnie, z nakazem sądowym, aby w ten sposób przesłuchać podejrzanego, bądź świadka. Każda metoda jest dobra, jeśli pomaga temu, czego szukamy. Jest to metoda pomocnicza, niekiedy jedyna. Świadomy policjant korzysta ze wszystkich dostępnych metod, aby nie mieć na sumieniu kogoś niewinnego w więzieniu. Jeśli jest taka możliwość, powinno się jak najczęściej z niej korzystać. Nawet z niekonwencjonalnych metod dotarcia do prawdy.

Pamięta Pan jakieś spektakularne sukcesy swoich terapii, dzięki którym obrano inną wersję postępowania, odnaleziono zaginione zwłoki, wskazano winnego?

Było ich całkiem sporo. Pamiętam klienta podejrzanego o morderstwo, który na początku śledztwa przyznał się do uczestnictwa w zabójstwie pewnego chłopaka. Wraz z kolegą zabił 13-latka i ukrył jego ciało w lesie. Obaj zabójcy nie pamiętali jednak dokładnie, w którym miejscu ukryli ciało. Na domiar złego, po kilkumiesięcznych bezskutecznych poszukiwaniach ciała przez policję, adwokat oskarżonych polecił im zmienić linię obrony. Przyjęli strategię zaprzeczenia wcześniejszej wersji (przyznaniu się), co skutecznie zamknęło drogę do rozwiązania zagadki ukrycia zwłok. Śledczy przyprowadzili podejrzanych do mnie. Musieliśmy zastosować podstęp psychologiczny. Pod pozorem terapii psychologicznej, wprowadziłem podejrzanego w trans hipnotyczny. Dzięki przywołaniu wspomnień z dzieciństwa, zacząłem go pytać o przyjętą przez policę wersję zabójstwa – wraz z kolegą atakuje młodego chłopaka, który nieszczęśliwie uderza głową o kant ławki, stwierdzają jego śmierć i postanawiają pozbyć się ciała. Badanemu przeszłości, czyli dzieciństwo, nałożyło się na kilka obrazów z momentem zabójstwa i w ten sposób, zaczął odtwarzać dokładny przebieg wydarzeń. Krok po kroku opisywał  drogę, którą przebyli niosąc ciało, aż do miejsca jego ukrycia. Podobnie, chociaż ze swojej perspektywy – niejako zza plecami pierwszego zabójcy – potwierdził wersję drugi uczestnik zbrodni. Dzięki tym wyznaniom, policja mogła odnaleźć ciało, a rodzina pochować chłopca.

Był też ciekawy przypadek z alkoholem w tle. Podejrzany o zabójstwo kolegi mężczyzna niczego nie pamiętał. Wiedział tylko, że pił z kolegami, w trakcie imprezy – usnął. Obudził się obok nieżyjącego kompana, przy którym leżała zakrwawiona metalowa rurka – narzędzie zbrodni. Chwilę potem na miejsce przyjechała policja. Funkcjonariusz prowadzący śledztwo nie wierzył w jego winę. I przywiózł podejrzanego do mnie. W trakcie hipnozy poprosiłem tego człowieka, aby patrzył na przebieg imprezy z góry – żeby podczas snu wyszedł z ciała. Okazało się, że to nie on dokonał zbrodni, tylko drugi z kompanów, który w trakcie kłótni zabił tą rurką swoją ofiarę. Uciekł z miejsca, a cała wina spadła na śpiącego imprezowicza. Ten przypadek pokazuje, że gdyby policjant nie zdecydował się na skorzystanie z tej niekonwencjonalnej metody śledczej, za kratami siedziałby dziś niewinny człowiek.

Nie tylko u podejrzanych policja stosuje hipnozą. Często świadkowie zdarzenia są jej poddawani?

Pomagałem także w sprawie kierowcy, który potracił kobietę. Zeznał, że pojawiła się nagle, jakby spadłą mu na maskę, nie wie kiedy i skąd. Wypadek ten widziała kobieta ze swojego balkonu, ale nie do końca wyraźnie. Nie mogła sobie przypomnieć szczegółów. Jej podświadomość zarejestrowała jednak, że potrącenia kobiety dokonał szybko jadący motocykl, który uciekł z miejsca zdarzenia. Kobieta zarejestrowała motor, jego kolor i dzięki jej zeznaniu w trakcie hipnozy ujęto następnie prawdziwego sprawcę wypadku.
Nasza podświadomość jest takim negatywem, który rejestruje wszystko wokół. Nasz świadomy umysł z kolei jest obiektywny, rejestruje tylko to, na co skierowany jest bezpośrednio nasz wzrok. Nie rejestruje szczegółów. Podobnie, jak z naszym telefonem komórkowym lub komputerem – czy wykorzystujemy wszystkie ich funkcje? Żyjemy w trójwymiarze, a przecież istnieją jeszcze inne wymiary, na innych poziomach świadomości.

Jak często i w jakich przypadkach współpracował Pan z policją? Przy jakich sprawach?

Niechętnie współpracuję z policją, bowiem zawsze jest druga strona medalu takiej współpracy. Zdarzało się, że przychodziły rodziny osób z grup przestępczych – chciały wiedzieć, kto zamordował ich syna, ojca i dlaczego.

Zdarzały się pogróżki od grup przestępczych. Natomiast powyższe przypadki dowodzą sens takich działań. Myślę, że warto, aby policja korzystała z metod niekonwencjonalnych, czy to z hipnozy, usług jasnowidza, nawet wróżki. Jeśli cokolwiek może pomóc, powinno być wykorzystywane. Oczywiście te metody nie zastąpi  metod śledczych, mogą je jedynie je uzupełniać.

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*