Studentka z Polski ofiarą seryjnego gwałciciela i mordercy. Historia trudna do uwierzenia

Pochodzącą ze Skoczowa (woj. śląskie) Angelikę K. fascynowała Norwegia. Studiowała skandynawistykę na Uniwersytecie Gdańskim. By na nie zarobić wyjeżdżała w wakacje do Szkocji, gdzie mieszkała jej siostra. Przed śmiercią 23-latka mieszkała na plebani kościoła św. Patryka w Anderston (Glasgow). To właśnie tam spotkała psychopatycznego seryjnego mordercę.

Rok po śmierci Angeliki , w 2007 roku, „The Guardian” napisał, że gdyby ta historia została przedstawiona twórcom jednego ze szkockich seriali detektywistycznych, uznano by ją „zbyt nieprawdopodobną”. Pochodząca ze Skoczowa studentka skandynawistyki, miała opinię żarliwej katoliczki. Dopiero w trakcie procesu dotyczącego jej zabójstwa, wyszły na jaw jej zakazane relacje z księdzem oraz żonatym mężczyzną.

Kobieta przyjechała do Glasgow w lecie 2006 roku i wówczas została zamordowana. Podobnie jak rok wcześniej zatrzymała się na plebanii parafii św. Patryka w Anderston. Ojciec Gerry Nugent prowadził politykę „otwartych drzwi”. W zamian za drobną pomoc, przyjmował pod swój dach każdego, kto o to poprosił. Angelice zaproponował pokój na plebani w zamian za sprzątanie. Polka przystała na propozycję, a jakiś czas później nawiązała z wówczas 63-letnim duchownym romans.

Nugent przyznał później przed sądem, że kilkakrotnie uprawiali ze sobą seks. Nie była to jego pierwsza taka relacja. Wcześniej mający słabość do alkoholu duchowny, uwodził parafianki, a na plebanię zapraszał też prostytutki. Zmarł w 2010 roku; osiem lat później policja wszczęła przeciwko niemu śledztwo dotyczące seksualnego wykorzystywania dzieci.

Jak informował „The Herald”, mimo rozstania duchowny i Angelika, pozostali w dobrych relacjach. Nugent kupił studentce laptop i bilet do Polski, a także odwiedził później w Gdańsku. Nic więc dziwnego, że w wakacje 2006 roku Angelika postanowiła ponownie się u niego zatrzymać.

To wtedy poznała swojego kolejnego kochanka. Martin Macaskill miał wtedy 40 lat i był żonaty. Nie ukrywał tego faktu przed Angeliką. Także Anne Macaskill wiedziała o Angelice. Początkowo kazała wybrać mężowi między nią, a Polką, ale po przemyśleniu sprawy, zgodziła się na intymne relacji męża z Polką.

Podczas procesu broniła uczucia męża do Angeli – jak nazywali Polkę, mówiła, że 23-latka nie była, ani jej rywalką, ani konkurentką. – Nie chodziło o przypadkowy seks – tłumaczyła przed sądem. Z kolei poruszony Martin opisywał ostatniego SMS-a studentki, w którym wyznała mu miłość.

W swoim zeznaniu przyznał, że do ich stosunków seksualnych dochodziło m.in. na plebani, ale przestał tam przychodzić, gdy Nugent dowiedział się o ich związku. Duchowny miał wpaść wtedy w szał i zmienić swój stosunek do Angeliki. To państwo Macaskill jako pierwsi zaniepokoili się tajemniczym zniknięciem studentki, do którego doszło 24 września. Wspólnie z siostrą 23-latki wybrali się na plebanię oraz zawiadomili policję.

Zwłoki Angeliki  znaleziono  ukryto je w kościele. Leżały w komorze podłogowej niedaleko konfesjonału. Wnękę przykryto deskami podłogowymi. Kryminolog Carol Rogers, która brała udział w oględzinach miejsca, przyznała twórcom programu dokumentalnego „British Police: Our Toughest Cases” telewizji Quest Red, że widok był wstrząsający.

Ciało  było skrępowane i przesiąknięte krwią. Kiedy Rogers usłyszała, że musi wczołgać się do otworu, wpadła w przerażenie. Bała się, że morderca zastawił na policję pułapkę i nie zdoła  się  z niej wydostać. Sekcja zwłok ujawniła, że morderca gwałcił Angelikę, bił po głowie, a na koniec zadał kilkanaście ciosów nożem. Wciąż żyła, gdy zabójca wkładał ją pod podłogę.

Dochodzenie zawiodło śledczych do Pata McLaughlina, bezdomnego, który dorabiał jako złota rączka. W zamian za kilka napraw, ojciec Nugent pozwolił mu zamieszkać na plebani. Noc przed zaginięcia Angeliki Rebecca Dordi, która także mieszkała na plebanii widziała Polkę w towarzystwie złotej rączki. Była oburzona „zalotnym” zachowaniem studentki, która paradowała przed McLaughlina w kusym szlafroczku.

Nikt na plebani nie wiedział, że Pat McLaughlin jest w rzeczywistości urodzonym w 1946 roku Peterem Tobinem – psychopatą, który odbył 10-letni wyrok za brutalne zgwałcenie dwóch dziewczynek. Jednak to nie jedyne zbrodnie, których dokonał. Chociaż prokuratura zdołała udowodnić Tobinowi zaledwie trzy zabójstwa: Angeliki K., Vicky Hamilton (1991 r.) i Dinah McNicol (1991 r.) to on sam twierdzi, że zamordował aż 48 kobiet. 73-latek odsiaduje wyrok dożywocia w więzieniu w Edynburgu.

Źródło: The Guardian, fakt24

 

1 Komentarz

  1. 10 lat za to co zrobił dziewczynkom, brzmi jak straszny żart… Tacy zawsze zrobią po wyjściu to samo. Ile jeszcze potrwa, zanim ktoś to pojmie? Ile dzieci, kobiet musi mieć zniszczone lub stracone zycie? Prawa człowieka nie powinny dotyczyć potworów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*