Frankenstein z więzienia San Quentin

Zakład karny San Quentin (USA) ma okropną historię, ponieważ od dziesięcioleci przeprowadzono tam eksperymenty pseudomedyczne na ponad 10 000 więźniów. Dopiero niedawno wyszło na jaw większość makabrycznych eksperymentów.

Złem stojącym za tymi eksperymentami był Leo Stanley, główny chirurg San Quentin. Stanley rozpoczął prace w tym miejscu w 1913 roku, a w 1951 przeszedł na emeryturę. Cały czas uważał za etyczne i słuszne, to co robił więźniom i z ich ciałami po tym, jak umierali z powodu nieudanych eksperymentów lub  przyczyn naturalnych.

W tamtym czasie chirurg Stanley i większość osób, które pracowały w więzieniu San Quentin w pierwszej połowie XX wieku, to byli dobrze opłacani  fanatycy, którzy  nienawidzili homoseksualizmu, a ten rozpowszechniał się  wśród więźniów. Jednocześnie ludzi z personelu więziennego byli o rasistami, zwłaszcza chirurga Stanleya, który uważał, że  biała rasa znacznie przewyższa każdą inną.
Właśnie dlatego chciał rozpocząć sterylizację więźniów innych ras, a także tych białych, którzy nie byli chrześcijanami. To był jego sposób na powstrzymanie rozprzestrzenianie się  „złych genów” i selektywnego rozmnażania ludzi, aby ulepszać gatunek ludzki.  Studia nad eugeniką były wówczas dość gorącym tematem i doprowadziły do wielu  chorych pomysłów Stanleya, a także eksperymentów. Jednak na tym się nie skończyło.

Dr Leo Stanley, w środku, główny chirurg w więzieniu stanowym San Quentin (źródło: Marin County Free Library)

Podejrzany proceder, który miał miejsce w więzieniu,  rozpoczął się w latach dwudziestych XX wieku, polegał na sprzedawaniu narządów zmarłych więźniów bogatym mężczyznom, którzy ich potrzebowali. W większości przypadków narządami pobieranymi od zmarłych więźniów były jądra a w niektórych przypadkach nawet penisy.  Przeszczepiano je ludziom, którzy byli gotowi zapłacić za to duże sumy pieniędzy. Oczywiście działania te nie były legalne.
W niektórych przypadkach, gdy chodziło o  zmarłych osadzonych, kontaktowano się z rodzinami i pytano o zgodę na pobranie organów zmarłego krewnego w celu „ratowania” czyjegoś życia. Przykładem tego był Antone Lepara, więzień z 1919 roku powieszony za morderstwo. Kilka dni przed jego powieszeniem wysłano list do jego żony z pytaniem, czy byłaby gotowa przyjąć 10 000 dolarów (dziś byłoby to  150 000 dolarów) za jądra jej męża, po jego powieszeniu. List wysłał zamożny biznesmen, który miał dobre stosunki z naczelnikiem więzienia. Nie wiadomo, czy pani Lepara przyjęła ofertę, czy przeszczep się odbył.

Jednak miało miejsce wiele takich nielegalnych przeszczepów. Jednak należy wspomnieć, że sterylizacja więźniów w Kalifornii była wówczas legalna. W 1909 roku uchwalono prawo, które zezwalało na sterylizację więźniów i pacjentów cierpiących na zaburzenia psychiczne przebywających w przytułkach,  jeśli uznano ich za „niezdolnych” do życia społecznego.
Jednak doktor Stanley nieetycznie użył tego prawa, ponieważ w jego oczach każdy, kto nie był białym chrześcijaninem, był niezdolny do życia w społeczeństwie.


Łączenie ludzi i zwierząt

Niestety, te eksperymenty były potworne. Ponieważ chirurg zafascynowany eugeniką, próbował „wymyślić” ludzkie DNA, biorąc genitalia od zwierząt i przeszczepiając je więźniom, którym usunięto genitalia. Większość tych zabiegów chirurgicznych zakończyła się śmiercią. Bóg wie, ilu więźniów z powodu komplikacji umarło po drodze.
W wielu przypadkach chirurg Stanley pobierał jądra różnych zwierząt, takich jak kozy, jelenie, dziki, byki, a nawet barany, i umieszczał je chirurgicznie w mosznie więźnia. Według niego ciało więźnia miało wchłaniać testosteron, zwiększając tym samym zanikanie własnych hormonów. Więzienny pamiętnik doktora Stanleya z 1940 roku “Men at Their Worst”, bardziej szczegółowo opisuje te dziwne eksperymenty.
Podobne eksperymenty na ludziach miały miejsce w wielu więzieniach w XX wieku.
Doktor Stanley zwracał szczególną uwagę na tych więźniów, którzy udawali, że są bardzo chorzy, aby uciec z więzienia (aby trafić do szpitala w celu uzyskania lepszej opieki). Myślał o tych więźniach jako o „doskonałych okazach” do swoich eksperymentów. W swoich wspomnieniach wspomniał również, że w niektórych przypadkach przeprowadzał eutanazję na tego typu więźniach, aby dać im  “ostatnią lekcję”.
W 1951 roku doktor Stanley przeszedł na emeryturę bez konsekwencji za  tysiące  okrutnych eksperymentów przeprowadzonych w zakładzie karnym San Quentin i nie wiadomo ilu poza zakładem karnym. Do końca był przekonany że jego eksperymenty były etyczne, ponieważ wykonywał je głównie na  mordercach. Zatem wymierzał  sprawiedliwość za zbrodnie.

jes

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*