Mordercy Agnieszki chcą wolności

25, 15 i 12 lat więzienia – takie kary utrzymał  Sąd Apelacyjny w Białymstoku, w procesie trzech młodych mężczyzn oskarżonych o zabójstwo 27-letniej kobiety w Sokółce. Orzeczenie, które zapadło w listopadzie 2016 roku  jest prawomocne. Jednak po sześciu latach za kratami dwaj zwyrodnialcy walczą o uniewinnienie! Już po raz trzeci Sąd Najwyższy kieruje sprawę do apelacji.
Bandyci  złożyli kasację do Sądu Najwyższego. Ze względu na braki formalne została uznana i powróciła do apelacji, a tam po raz drugi wymierzono bandytom takie same kary. Ale i ten wyrok został uchylony. Sąd Najwyższy bowiem stwierdził, że zabrakło wyjaśnień jednego z bandytów. Dlatego Sąd Apelacyjny w Białymstoku zajął się sprawą po raz trzeci.

Przypomnijmy: proces dotyczył zbrodni ze stycznia 2009 r. 27-letnia kobieta, znajoma jednego z oskarżonych, została zamordowana we własnym mieszkaniu. Zabójcy zadali jej kilkadziesiąt ran kłutych i ciętych, została również zgwałcona. Oprócz tego z mieszkania zginęły różne przedmioty.

Blisko półtora roku później śledztwo białostockiej prokuratury okręgowej zostało umorzone, bo nie udało się wykryć sprawców.

Przełom nastąpił m.in. po ponownej analizie sprawy przez tzw. policyjne archiwum X. W kwietniu 2014 r. ustalono dane 22-latka (przebywającego w więzieniu za kradzieże), któremu postawiono zarzuty gwałtu i zabójstwa. Dzięki złożonym przez niego wyjaśnieniom niedługo potem zatrzymano dwóch kolejnych podejrzanych, jego kolegów, przebywających wtedy w Wielkiej Brytanii.

1
Deportacja bandyty z Wielkiej Brytanii

W śledztwie wszyscy trzej – w 2009 r. 17- lub 18-letni – nie przyznali się do zarzutów. Pierwszy z zatrzymanych co prawda opisywał częściowo przebieg wydarzeń, ale twierdził, że wyszedł z mieszkania, zanim doszło do zabójstwa. Dwaj pozostali zapewniali, że w ogóle ich tam nie było.

Po przeprowadzeniu postępowania dowodowego (jednym z ostatnich dowodów było badanie tzw. wykrywaczem kłamstw) Sąd Okręgowy w Białymstoku uznał, że winni gwałtu i związanego z nim zabójstwa są wszyscy trzej. Skazał ich za działanie “wspólnie i w porozumieniu, z zamiarem bezpośrednim”, kary jednak różnicując, biorąc pod uwagę rolę i udział w zbrodni każdego z nich.

Samo zadawanie nożem w szyję ciosów, które okazały się śmiertelne, przypisał jednemu z oskarżonych. Skazał go na 25 lat więzienia – z racji wieku karą nie mogło być dożywocie; o 25 lat więzienia wnioskowała też prokuratura.

Przy karze 15 lat więzienia dla kolejnego z oskarżonych sąd dodatkowo zastosował zaostrzenie polegające na tym, że o warunkowe przedterminowe zwolnienie może się ubiegać po 12 latach.

Trzeci z oskarżonych ma spędzić w więzieniu 12 lat. To dzięki jego wyjaśnieniom udało się ustalić dane dwóch pozostałych. Sąd przyjął jednak, że nie powiedział on wszystkiego, co wiedział o zbrodni (umniejszając swoją rolę), dlatego nie można było zastosować wobec niego nadzwyczajnego złagodzenia kary, o co wnioskował obrońca.

Skazani mają też zapłacić zadośćuczynienie rodzinie zamordowanej kobiety.

Prokuratura uznała wyrok za satysfakcjonujący i go nie zaskarżyła, apelacje złożyli obrońcy wszystkich trzech oskarżonych. W procesie odwoławczym sąd zdecydował, że potrzebuje dodatkowych badań wykrywaczem kłamstw. Chodziło o kwestie związane z tym, czy i jakie przedmioty zabrali sprawcy z mieszkania kobiety, również o ewentualne zacieranie śladów. Badaniu poddało się dwóch oskarżonych

Ostatecznie sąd apelacyjny uznał, że nie ma dowodów na kradzież niektórych przedmiotów (np. szklanek czy widelców) z mieszkania ale – wobec pozostałych zarzutów – nie miało to wpływu na wysokość kar. “Zabór kluczy do mieszkania czy dwóch widelców jest rzeczą wręcz banalną przy zgwałceniu i zabójstwie” – mówił sędzia Dariusz Czajkowski.

Przyznał, że sąd nieczęsto ma do czynienia ze sprawami tak skomplikowanymi dowodowo, a biorąc pod uwagę zebrane dowody, to obrona miała “łatwiejsze zadanie”, obalając tezy prokuratorskie. “Szereg okoliczności jakoś sprzysięgło się przeciwko wyjaśnieniu tej sprawy” – dodał sędzia Czajkowski.

Sąd apelacyjny ocenił jednak, że choć był szereg detali, poszlak na korzyść oskarżonych, to nie obaliło to wersji, iż to wszyscy trzej byli sprawcami zbrodni. Za nieprawdopodobne uznał, by po pięciu latach od zbrodni jeden z nich fałszywie oskarżył dwóch pozostałych.

Sędzia Czajkowski mówił, że tzw. dowody z pomówienia najczęściej są składane “z powodu chwilowej psychologicznej słabości osoby, która pomawia, albo ze zwykłego wyrachowania, rachuby takiej, że uzyska premię w postaci łagodniejszej kary”. Zaznaczył, że w tej sprawie nie mogło być mowy o nadzwyczajnym złagodzeniu kary wobec tego ze sprawców, który wydał pozostałych.

Sąd odniósł się też do przeprowadzonych badań z użyciem wariografu. “Praca bardzo, bardzo fachowa i – z punktu widzenia wiarygodności oceny dowodów – bardzo pomocna do tejże oceny” – mówił o pracy biegłego sędzia Czajkowski. Zaznaczył, że wiedza z tych opinii jest wykorzystywana coraz szerzej, do wzmocnienia lub wykluczenia wersji śledczej.

źródło: PAP

Poniżej reportaż o tej sprawie  Arkadiusza Panasiuka z 2014 roku

ZMOWA MILCZENIA

27-letnią Agnieszkę Michniewicz z Sokółki (woj. podlaskie) zgwałcono i zamordowano w biały dzień. W dzień jej imienin. Mordercy używali noży. Znała swoich zabójców. Przez pięć lat panowała w mieście swoista zmowa milczenia.

342313

Agnieszka Michniewicz mieszkała ze swoją babcią w centrum Sokółki. Była spokojną i sympatyczną dziewczyną. Ufała ludziom. Niedługo miała wyjść za mąż.

Tragicznego 21 stycznia 2009 roku została sama w mieszkaniu, gdyż starsza pani musiała załatwić trochę spraw na mieście. To był Dzień Babci i dzień imienin Agnieszki.

 Zgwałcona i zmasakrowana

Kilka godzin później świat starszej kobiety legł w gruzach. Agnieszka leżała zmasakrowana na środku pokoju, była naga, miała niemal odciętą głowę, a na jej ciele było kilkanaście ran zadanych kuchennym nożem. Wszędzie było pełno krwi, a mieszkanie zostało splądrowane. Przybyli na miejsce tragedii policjanci nie mieli wątpliwości, że ofiara musiała znać oprawców, wpuściła ich do mieszkania bez obawy.

Rozpoczęły się intensywne czynności, a do poszukiwania morderców włączyła się – oprócz miejscowych funkcjonariuszy – Komenda Wojewódzka Policji w Białymstoku.

 – Zmowa milczenia. To określenie było adekwatne do sytuacji, z którą mieliśmy wówczas do czynienia – wspomina Andrzej Baranowski, rzecznik podlaskiej policji – To musieli być miejscowi, wszystkie poszlaki na to wskazywały. Ale ludzie w mieście nabrali wody w usta.

Nic też nie dały rozmowy z policyjną agenturą w sokólskim półświatku.

W przypadku takiej zbrodni, uruchamia się wszystkich informatorów. Sprawdza się każdy, najbardziej nawet absurdalny trop. Sprawa ma charakter prestiżowy, bo mordercy chodzą na wolności i w każdej chwili mogą znowu zaatakować – mówi funkcjonariusz pionu kryminalnego.

Na miejscu zbrodni zabezpieczono mnóstwo śladów biologicznych. Agnieszka, zanim została zamordowana, była zgwałcona.

Zostawili ślady

Po półtora roku śledztwo zostało umorzone. Prokuratura nie miała wyjścia – zarzuty postawione wstępnie kilku osobom, w tym narzeczonemu Agnieszki Michniewicz, nie potwierdziły się.

Jednak policjanci nie rezygnują. Jedni z najlepszych w kraju, specjaliści od DNA pracują w Komendzie Wojewódzkiej Policji w Olsztynie. Próbki śladów biologicznych z tej sprawy, zostały wyodrębnione i szczegółowo opisane. Kwestią czasu pozostawało przyporządkowanie ich konkretnemu człowiekowi. Policjanci w tym czasie zbierają informacje o osobach z Sokółki, które mają problemy z prawem. Typują kilku podejrzanych, w tym jednego 22-latka, który już odsiaduje dwuletni wyrok za rozbój. Zimą 2009 był jeszcze na wolności i jest doskonale znany sokólskiej policji. Jednak niebawem miał wyjść na wolność!

W zakładzie karnym – pod pretekstem okresowych badań – została pobrana 22-latkowi krew. Po analizie śledczy nie mieli żadnych wątpliwości: – Mamy go!

4 kwietnia funkcjonariusze Komendy Wojewódzkiej doprowadzili młodzieńca do Prokuratury Okręgowej w Białymstoku. Prokurator przedstawił mu zarzut dokonania zabójstwa połączonego ze zgwałceniem i rozbojem z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Po przesłuchaniu podejrzanego, prokurator wystąpił do Sądu Rejonowego w Białymstoku z wnioskiem o tymczasowe aresztowanie. Sąd przychylił się do wniosku prokuratury i zastosował areszt, najpierw na trzy miesiące a potem na kolejne trzy.

Deportacja bandytów

W dalszym ciągu trwały intensywne czynności zmierzające do wyjaśnienia wszystkich okoliczności tej zbrodni. Śledczy byli pewni, że 22-latek nie był w mieszkaniu babci Agnieszki sam. Miał  bliskich kumpli. Oni, zaraz po zabójstwie, wyjechali z Polski.

Za 23- i 24-latkiem prokuratura wydała listy gończe. Policjanci z Zespołu Poszukiwań Celowych Wydziału Kryminalnego Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku nawiązali współpracę z policją z National Crime Agency w Wielkiej Brytanii – przekazując ustalenia adresowe i kontaktowe przebywających w Anglii mężczyzn.

Podejrzani zostali zatrzymani 20 maja 2014 roku. 11 i 12 czerwca zostali przewiezieni do Polski. Prokurator postawił im zarzuty dokonania wspólnie, i w porozumieniu z inną osobą, zabójstwa połączonego ze zgwałceniem i rozbojem z użyciem niebezpiecznego narzędzia.

Arkadiusz Panasiuk
 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*