Trwa proces ojca Kacperka, który utonął w Kwisie. Dziecko miało narkotyk w organizmie

Przed Sądem Rejonowym w Bolesławcu rozpoczął się w poniedziałek proces Rafała B. – ojca 3,5-letniego Kacperka z Nowogrodźca, który w kwietniu ubiegłego rok utonął w Kwisie. Mężczyzna jest oskarżony o narażenie dziecka na utratę życia.

Sprawą zaginięcia chłopca, który był z ojcem na działkach w Nowogrodźcu żyła w kwietniu ubiegłego roku nie tylko lokalna społeczność, ale cała Polska. Poszukiwania 3,5-latka, którego ciało odnaleziono w rzece Kwisa, trwały ponad tydzień.

B. odpowiada przed sądem za narażenie dziecka na utratę życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Oskarżony już na początku procesu, podobnie jak podczas śledztwa prokuratury, przyznał się do winy. Przed sądem wyjaśniał jak doszło do zaistniałem sytuacji. Opowiadał jak z kolegą Mariuszem spożywali narkotyki w dniu zaginięcia chłopca, każdy z nich wziął co najmniej “kreskę”.

Matka dziecka twierdzi, że nadal jest z oskarżonym jest w związku mimo, że go teraz oskarża. W tym tragicznym dniu dziecko nie miało zajęć w przedszkolu ze względu na pandemię. Matka mówiła, że Rafał B. bardzo szybko do niej zadzwonił, gdy tylko zorientował się, że nie ma Kacperka. Według niej Rafał był w szoku i powiedział jej, że nigdy sobie nie wybaczy, jeśli Kasperkowi coś się stało.

Matka twierdzi, że Rafał B. miał wcześniej problemy z narkotykami. Była z nim w związku kilka razy, mieli wcześniej dwoje dzieci a potem Kacpra. To Rafał B. utrzymywał rodzinę i często pracował w Niemczech. Kiedyś ją uderzył. Wychodził nocami. Nie bił dzieci. Przed urodzeniem Kacpra zaczął ćpać. Potem zaczął pić. Bywał agresywny. Dwa lata przed tragedią nietrzeźwy zabrał z Kacpra z domu. Straszył ją przez telefon, że się zabije samochodem razem z dzieckiem.

Oboje rodzice mieli ograniczone prawa rodzicielskie. “Pił i ćpał, ale nie bił dzieci, czasami dawał dziecku klapsa.” – mówiła w sądzie mama Kacperka. Twierdziła, że zdarzało mu się być nietrzeźwym gdy opiekował się dziećmi. Para często kłóciła się i rozstawała, a potem się godziła i znów mieszkała razem.

Z aktu oskarżenia wynika, że mężczyzna w momencie zaginięcia dziecka był pod wypływem metamfetaminy. Sekcja zwłok wykazała, że narkotyk ten był też w żołądku dziecka, ale nie zdołał się jeszcze rozprzestrzenić do krwiobiegu, by dziecko całkowicie odurzyć. Przyczyną śmierci 3,5-letniego Kacperka było utonięcie.

Podczas pierwszego dnia procesu, B. przyznał, że nie dopiłował dziecka oraz, że zażywał narkotyki w dniu tragedii.

Rafałowi B. grozi do 5 lat więzienia.

źródło:PAP, bolec.info

autor: Piotr Doczekalski

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*