SPRAWA IWONY  WIECZOREK: Najsłabsze ogniwo (WIDEO)

 Gdy  mordercy chowali ciało Iwony do wykopanego w  ziemi dołu, on robił  to z delikatnością, z wyraźną troskliwością układał nastolatkę w niepoświęconej  mogile. Martwe ciało było już ukryte w niebieskim, foliowym worku. A on obchodził się z nią, jakby przed chwilą zasnęła i kładł ją do łóżka.

Robił to spokojnie, bez pośpiechu. Nie było w tym paniki: – Zróbmy to szybko, bo ktoś nas zobaczy! – nic takiego. Był spokojny, opanowany i skupiony na niej,  Jakby się z nią żegnał.

 – Wiem że jestem potępiony – wyrzuca sam sobie, po niemal 11 latach.

Ja obserwuję go od wielu lat. Pomagają mi w tym inni. Dobrze wiemy, że to on ma związek ze zniknięciem Iwony Wieczorek. Zresztą nie on jeden. Wina rozkłada się na kilka osób, które pomagały w zabójstwie i ukryciu ciała, ale też na te, które ukrywają prawdę o zbrodni. Nie tylko on  jest winny, ale tylko on chce wyjawić całą prawdę.

Kim jest? Nie podam rzecz jasna  nazwiska. To co tu piszę jest skierowane do niego i on wie, że to są fakty z jego życia, których nikt inny nie zna.   A  na jego życiu zaważył ojciec. Był od najmłodszych lat przytłoczony przez ojca, który zabijał jego dzieciństwo i kazał mu się uczyć na własnych błędach. Od dziecka miał wmawianie, że niczego w życiu nie osiągnie, że jest gorszy.  Jako nastolatek miał narzucanych wiele poglądów, on je chłonął od ludzi ze swojego otoczenia. Z pozoru był pewny siebie, ale nie do końca tak było.  W środku jest zupełnie innym człowiekiem niż na zewnątrz. Dziś to kłębek nerwów

– On sam siebie potępia za wszystko co się stało. Ale jemu może się jeszcze coś poprzestawiać w głowie i może zacząć krzywdzić innych. Ale też mógłby poświęcał  własne życie dla odkupienia tego co zrobił. Może również nastąpić moment, gdy zechce targnąć się na swoje życie. Być może wtedy  napisze  list, w którym wszystko wyjawi – zauważa Magda Augustynowicz, jedna z osób pomagających mi w tej sprawie. – Jest osobą, którą chce wyjawić całą prawdę. Jakiś mały zalążek dobra spowoduje,  że on to sam ujawni. 

Wiemy, że żyje w poczuciu grzechu, złego czynu, zbrodni, za którą nie ma już w tym życiu wybaczenia. A przynajmniej nie potrafi sam sobie wybaczyć. Odczuwa niemożność odkupienia swojej winy. Nosi w sobie ten tragiczny epizod, który wywołuje w jego psychice mroczne stany. Pragnie odizolować się od społeczeństwa. Prawdopodobnie sam wyznacza sobie karę, jakby chciał odkupić swoje winy, odpokutować je.  Być może  sam sobie zadaje ból.

– Ciężar, jaki na nim spoczywa przytłacza go do tego stopnia, że sam szczerze i głęboko wierzy, że zostanie sprawiedliwie i straszliwie ukarany za to co zrobił. On dobrze wie, że ta kara jest nieuchronna i spadnie na niego – dodaje Magda Augustynowicz.

Wiemy, że spośród grupy osób, które mają związek z tą zbrodnią jest jedyną osobą, która dopuszcza do siebie przyznanie się do winy. Pęknie w którymś momencie, bo jest najsłabszym ogniwem. Być może sam się przyzna, aby otrzymać mniejszy wyrok. To byłoby  dla niego ratunkiem i szansą na mniejszy wyrok, na odpokutowanie zbrodni. Jednak presja ojca na razie mu na to nie pozwala. Mimo to – szczególnie ostatnio, po mszy w intencji Iwony – dopuszcza do siebie przyznanie się do wszystkiego i ujawnienia całej prawdy. I w końcu o tym opowie, gdyż ciężko mu się żyje z takim ciężarem. Chce się przyznać, ale bardzo się boi. Nie tyle sprawiedliwości, co ojca. Ojciec jednak nie chce go chronić, tylko samego siebie.

Być może nadszedł   już moment, aby zrzucić ciężar z sumienia. Chcę mu w tym  pomoc, zanim nie będzie za późno.

Janusz Szostak

ZAKAZ UŻYWANIA BEZ ZGODY AUTORA MATERIAŁU W CAŁOŚCI I WE FRAGMENTACH, ZWŁASZCZA W TZW. PODCASTACH

6 Komentarzy

  1. Boże, jak można było nieodwracalnie odebrać życie tak młodej dziewuszce u progu dorosłego życia? Czy było warto ty morderco zimny i tchórzliwy popełnić tak niewyobrażalny dla normalnych ludzi czyn?

  2. Popieram apel Pana Janusza, w słusznej sprawie warto podjąć kolejny wysiłek, a czytając komentarze pod informacjami na temat zaginięcia Iwony i jej poszukiwań pod profilami Pana Janusza i fundacji, jestem zdziwiona, że ludzie tak błaho podchodzą do tej sprawy i na zmianę, a to żądają oskarżenia kogoś bez dowódów, a to wyśmiewają, że kolejny dzień nie przynosi fajerwerków. Na to właśnie liczą mordercy, że ktoś się ośmieszy i odpuści, zapomni, że sprawa spowszednieje i każdy kolejny trop będzie lekceważony. Ale tak nie jest i nie będzie. Od początku dziejów czlowieka powtarza się historia i wtedy On pyta, gdzie jest brat Twój? Cóżeś uczynił? Krew brata twego głośno woła ku mnie z ziemi.

  3. Dwuznaczny tekst.
    Są 2 możliwosci i kazda pasuje:
    Kolega 1wszczyna z rana alarm, i dzwoni do kolezanki ktora nawet z nimi nie byla na imprezie, zamoast do tej ktora byla i mieszka najblizej.do tego dochodza pozostale „cyrki” ktore odwalal, NT,zmiany baterii i takie
    Tam, monitoring z DC,. Kolega po wszystkim dalej bryluje w DC razem z kolega A. Nic nie trzyma sie „kupy” brutalnie mowiac. Towarzystwo sie rozpadlo.zostały dwie ziomalki K i A.

    Kolega ex 2. Dziwnie szybka dziara, dziwnie cichy, brak jakiejkolwiek aktywnosci, wyjazd, powrot… cisza.

    A teraz zgaduj zgadula , czyje sumienie meczy smierci kula?

  4. Wszystko o.k tylko nie rozumiem w jakim celu wzmianka we wczesniejszym artykule o “Reczniku” skoro medium mòwilo ktòrym wejsciem szła Iwona, a druga sprawa to ja myślałem ze śmirciarze mòwili ze jà widzieli jak jechali…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*