ZABIŁ KASIĘ, BO CHCIAŁA ODEJŚĆ

Dramatycznie zakończyły się poszukiwania zaginionej 21-letniej Katarzyny M. z Siemianowic Śląskich. Kobieta została odnaleziona martwa, po niemal tygodniu poszukiwań. Wcześniej  jej spalony samochód zauważył spacerowicz.  Prokuratura zatrzymała jej byłego partnera, który w czasie poszukiwań deklarował chęć pomocy.

 Aleja Młodych w Siemianowicach Śląskich, to tu rozegrała się ta tragedia. Do dziś wydarzenia z początku grudnia ubiegłego roku budzą szok i niedowierzanie wśród mieszkańców. Są żywym wspomnieniem dramatu, który rozegrał się w bloku pod numerem 1.

– To jest wprost niemożliwe – powtarza jedna z mieszkanek, wskazując ręką na siódme piętro. – To tam się to wszystko wydarzyło, tam mieszkali – dodaje, i raz jeszcze unosi głowę w kierunku pięter. – Kto by pomyślał, że może ją zabić – wspomina 32-letniego Łukasza K., który 5 grudnia 2020 roku zamordował 21-letnią Katarzynę M. Swoją partnerkę.

Nikt nie reagował

Dopiero po zdarzeniu mieszkańcy bloku zaczęli sobie przypominać pewne fakty.

– Kłótnie pomiędzy nimi bywały nieraz. Krzyki dochodziły z tego mieszkania … – twierdzi starszy pan. – Ale żeby od razu mordować?

Widywano tę parę,  jak razem spacerowali i ze sobą rozmawiali. Wydawali się być zgodni i szczęśliwi.

– On chyba jakiś czas temu pracował gdzieś za granicą, a potem wrócił i kupił to mieszkanie. Wtedy oboje się do niego wprowadzili – dodają sąsiedzi, jednak szczegółów z życia tych młodych ludzi nie znają.

Sąsiedzi nie wiedzą, czy Łukasz znał już Katarzynę przed swym wyjazdem za granicę, czy poznał ją dopiero po powrocie na Śląsk.

W jakich okolicznościach mogli się poznać?

 – Zapewne się w nim zakochała? – przypuszczają. –  Chociaż było widać, że jest od niej starszy.  Ale to się przecież zdarza. 

5 grudnia 2020 roku w ich mieszkaniu było słuchać odgłosy awantury. Wśród sąsiadów znaleźli się i tacy, którzy tego dnia mieli słyszeć dobiegające stamtąd krzyki. Jednak nie reagowali. A potem odgłosy w mieszkaniu Łukasza i Katarzyny nagle ucichły.

Katarzyna M. utrzymywała stały kontakt ze swoją rodziną i zawsze na bieżąco dzieliła się z nimi swoimi problemami i radościami. Stąd rodzina 21-latki była zaskoczona, gdy niespodziewanie telefony od niej urwały się  5 grudnia.

– W poniedziałek, 7 grudnia 2020 roku, mundurowi zostali powiadomieni, iż od dwóch dni rodzina nie ma kontaktu z mieszkanką Siemianowic Śląskich – informowała wtedy oficer prasowy siemianowickiej policji. Rodzina była tym bardziej zaniepokojona, iż dziewczyna przez cały czas miała wyłączony swój telefon komórkowy. Co nigdy wcześniej się nie zdarzało. Była również zawsze osiągalna telefonicznie przez swoich znajomych.

Policjanci rozpoczęli w tej sytuacji poszukiwania.

 Cyniczna gra

 Nie było tajemnicą, gdzie przebywała dotychczas Katarzyna M. Zatem  bez trudu też funkcjonariusze trafili na Łukasza K.

– Po kłótni dziewczyna wyprowadziła się ode mnie – miał wtedy powiedzieć mundurowym 32-latek i dodał jeszcze, że po tej kłótni nie miał z 21-latką żadnego kontaktu. –  Nawet nie wiem, gdzie teraz przebywa – dodawał, kłamiąc.

– W wyniku wykonywanych czynności stróże prawa potwierdzili, że w sobotę, 5 grudnia 2020 roku, w mieszkaniu doszło do kłótni pomiędzy 32-latkiem i 21-latką – informował oficer prasowy.

Katarzyny M. nadal jednak nie odnaleziono. Miejscowi policjanci, do których dołączyli funkcjonariusze z Komendy Wojewódzkiej Policji, sprawdzali miejsca, w których mogła przebywać kobieta. Penetrowano centrum Siemianowic Śląskich, a także brano pod uwagę sąsiednie miasta Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii. Szukała też rodzina i znajomi.  Przeszukiwano lasy oraz odludne okolice, w których mogłaby przebywać wtedy 21-latka lub gdzie mogła być przetrzymywana.

Poszukiwania te nie przyniosły jednak efektu.

Na tym etapie śledztwa Łukasz K. deklarował nawet swą pomoc w poszukiwaniach partnerki, co – jak się później okazało – było wyjątkowym cynizmem z jego strony. I jedynie na krótko zmyliło funkcjonariuszy.

W komunikatach policyjnych i w mediach pojawiał się rysopis zaginionej, że ma 160 centymetrów wzrostu, brązowe włosy i oczy, i nosi okulary korekcyjne. Ubrana miała być w czarną kurtkę z białym futerkiem przy kołnierzu.

Chciała odjeść

Kobieta po raz ostatni widziana była 5 grudnia 2020 roku, około godziny 22.00 w Siemianowicach Śląskich, w pobliżu Alei Młodych 1, gdzie mieszkała z partnerem. Rzekomo, ze znanych tylko sobie powodów, zdecydowała się odejść od niego.  Gdy się zdecydowała na ten krok, skontaktowała się ze swoim kolegą, który 5 grudnia wieczorem miał po nią przyjechać swoim samochodem. Gdy ten kolega zjawił się o umówionej porze, Katarzyny M. nie było  przed blokiem. Kolega poczekał chwilę, a potem odjechał, sadząc zapewne, że zmieniła zdanie.

– Dzięki informacjom policji w sieci i w mediach, z funkcjonariuszami kontaktowali się różni świadkowie, przekazujący śledczym coraz więcej szczegółów dotyczących zniknięcia młodej kobiety i prowadzonego nadal śledztwa – mówiła oficer prasowy siemianowickiej policji.

W tym natłoku różnych informacji, kluczową okazała się wiadomość od jednego ze spacerowiczów, który wychodząc z psem na spacer w dość odludnym terenie, w okolicach ogródków działkowych, spostrzegł pozostawiony tam spalony samochód.

Auto sprawiało wrażenie dopiero co podpalonego, cuchnęło od niego benzyną. Funkcjonariusze bardzo szybko przystąpili do sprawdzania, gdyż oprócz 21-latki zaginął wtedy również jej pojazd. Należało ten fakt jak najszybciej sprawdzić.

Po oględzinach spalonego pojazdu i po odnalezieniu w nim niezatartych do końca śladów, okazało się, że wstępne przypuszczenia śledczych potwierdziły się. Odnaleziony samochód należał do 21-latki.

Nie było co do tego  wątpliwości, to był fiat punto Katarzyny M.  A podpalacz, jak stwierdzono potem, musiał się nieźle natrudzić, aby samochód przywlec w to ustronne i rzadko uczęszczane miejsce przy ul. Cmentarnej.

– Przyjęta wersja śledcza prowadziła w kierunku podejrzenia, iż za zniknięciem kobiety musi stać jej 32-letni partner –  informowali policjanci.

Po zbadaniu wszystkich śladów oraz po analizie dodatkowych dowodów, nie było już wątpliwości, że za zniknięciem 21-latki musi stać Łukasz K.

Mężczyzna został zatrzymany  wieczorem 9 grudnia 2020  roku, w swoim mieszkaniu. Nie stawiał oporu. Zarówno w jego mieszkaniu, jak i na klatce schodowej bloku zabezpieczono wszelkie ślady, które potwierdziły popełnienie przestępstwa. Usłyszał również zarzut zabójstwa swojej 21-letniej partnerki, do którego to zabójstwa przyznał się zresztą i złożył stosowne wyjaśnienia. Wskazał również miejsce, gdzie ukrył ciało. Leżało w leśnych zaroślach.

Był to las w okolicach Załęża w Katowicach. Miejsce również ustronne, jak to, w którym spalił samochód 21-latki. Ciało dziewczyny odnaleziono w nocy z czwartku 10 grudnia, na piątek 11 grudnia 2020 roku.

Pytanie bez odpowiedzi

Czy motywem tej zbrodni mogła być zazdrość? Policja jak na razie tego nie potwierdza. Nadal nie wiadomo, czy Łukasz K. zamordował swoją partnerkę u siebie w domu, czy może jednak gdzie indziej? Czy bił ją, gdy byli razem? Czy sąsiedzi reagowali na to, co się działo za ścianami tego mieszkania, a potem, w trakcie zabójstwa, na klatce schodowej bloku? Prawdopodobnie woleli nie wtrącać się w nie swoje sprawy?

Jeżeli zamordował w domu, czy ktoś widział, jak znosił ciało do samochodu? O której godzinie zginęła? Czy również spalono jej ciało, jak podawały niektóre media? Czym się poruszał po tym, jak zamordował swoją partnerkę i spalił jej samochód? Czy to prawda, że był wielokrotnie karany za przestępstwa przeciwko życiu i zdrowiu? Czy o jego przeszłości wiedziała Katarzyna. Pytań jest jeszcze sporo.

Przesłaliśmy je do Prokuratury Rejonowej w Siemianowicach Śląskich.

– W chwili obecnej nie zostaną udzielone odpowiedzi na tak szczegółowe pytania, z uwagi na wstępny etap postępowania i tajemnicę śledztwa – poinformowała Beata Cedzyńska, Prokurator Rejonowy w Siemianowicach Śląskich.

Czyżby w tej sprawie było jeszcze coś ważnego do powiedzenia i wyjaśnienia? Czy odkryto nowy ślad? A może w zbrodnię uwikłane są jeszcze inne osoby?

Roman Roessler 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*