O wariata za dużo

fot symboliczne lublin112

To już właściwie codzienność, te informacje o kolejnym wariacie za kierownicą, pędzącym z szaleńczą prędkością po ulicach miast, miasteczek, szos i autostrad. I o kolejnym pościgu za nim naszej dzielnej drogówki.

Niedawno było o 20-latku, oczywiście pozbawionym prawa jazdy, mknącym 250 km/h autem marki… wcale nie bmw, lecz audi. Po długim – i z pewnością bardzo emocjonującym – policyjnym pościgu gnojek porzucił (to typowe) samochód na bocznej drodze, czy w małej uliczce, i dalej uciekał już piechotą. Najpierw zastanowiło mnie, skąd u gnojka takie poważne auto?

Owszem, od ładnych paru lat samochód nie stanowi już przedmiotu marzeń Polaka. Za komuny był on gotów aż po grobową deskę odżywiać się postnym chlebem ze smalcem bez cebulki, byle załapać się na ratalną syrenę lub malucha na przedpłaty.  W końcu dotrwał jednak do czasów, gdy za miesięczną średnią krajową może kupić – i kupuje, zwłaszcza gdy zaludnia tereny mało zurbanizowane – bmw z 1992 roku w idealnym stanie, a nawet całą kompozycję aut tej marki, połączoną w chwilową całość solidnym niemieckim lakierem. I na nowiuśkich oponkach z 2006. Albo mercedesa, którym Niemiec w niedziele tylko do kościoła jeździł (bo w dni powszednie na taryfie). Takie auta nie wyciągają jednak dwustu  pięćdziesięciu, nie rozsypując się wcześniej. Może więc gnojek ukradł samochód lub podprowadził zamożnemu tatusiowi? Tego niestety z medialnych enuncjacji się nie dowiedziałem.

Drugiej kwestii można się domyślić bez trudu. Chodzi o pościg. Nawet dla osób (kierowców, przechodniów) z reakcją szybszą od refleksu szachisty, pocisk napędzany ropą lub benzyną, mknący z szybkością ćwierci tysiąca kilometrów na godzinę, stanowi śmiertelne zagrożenie. A dwa pociski, bo drugi to przecież policyjny?

Ten pościg był podobno dłuuugi! Czyli podwójne zagrożenie trwało przez wiele kilometrów i dotyczyło wielu kierowców, i nie tylko. Tak jest! Podważam sens podobnych pościgów-wyścigów narażających życie Bogu ducha winnych ludzi. I chyba nie tylko dla mnie jeden wariat na szosie to za dużo. A dwóch –  to stanowczo za dużo.

Piotr Ambroziewicz

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*