Mini sexy doll

Niewiele rzeczy wywołało ostatnio u mnie taki szok i obrzydzenie. Okazuje się bowiem, że w Japonii działa firma, która zajmuje się produkcją i sprzedażą lalek – dzieci dla pedofilów. Lalki są naturalnej wielkości i imitują dziewczynki w wieku od kilku do 12 lat. Mają one zaspokajać potrzeby seksualne zboczeńców. Coś okropnego!

Lalki wykonane są z gumy i wyglądem bardzo przypominają żywe dzieci. Mają wszelkie detale, również anatomiczne. Dla pedofila wyglądają bardzo ponętnie. Ubrane są często w erotyczną bieliznę i mają różne wymyślne gadżety. Niektóre z lalek płaczą lub wykrzywiają usta w grymasie bólu.

Gumowe dziewczynki sprzedawane są na cały świat za pośrednictwem strony internetowej. Shin Takagi, szef japońskiej firmy, która produkuje te skandaliczne dziwadła, sam przyznaje, że jest pedofilem i nie uważa, aby to co robi było złe czy nieetyczne. Wręcz przeciwnie, mówi on, iż lalki spełniają rolę substytutu dla seksualnych potrzeb pedofilów, tak żeby nie popełniali przestępstw wobec prawdziwych dzieci. Mają więc one – jego zdaniem – pomagać w walce z pedofilią. Ale czy rzeczywiście tak jest? Czy jest to leczenie choroby, czy też raczej jej utrwalanie? Czy dla pedofila, który zaspokoi się w ten sposób, nie będzie to zachętą do ataku na żywe dziecko? Specjaliści są bardzo sceptyczni co do działań stosowanych przez Takagiego. Podkreślają, że w leczeniu pedofilów nie chodzi o rozładowanie napięcia seksualnego na lalce imitującej kilkuletnią dziewczynkę.

Nie ma wątpliwości, że pan Takagi oprócz legalnej metody zaspokajania swoich dewiacji znalazł również sposób na dochodowy biznes. Nie zdziwiłbym się wcale, gdyby w niedługim czasie zaczął produkować gumowe zwierzaki, jako substytuty dla zoofilów. Psy, koty, kozy, owce i czort wie, co tam jeszcze. I motywowałby to tym, że ratuje prawdziwe zwierzęta.

Takagi uważa, że jego biznes jest legalny. Okazuje się jednak, że nie wszędzie. W zeszłym roku australijskie służby przejęły pewną ilość lalek zakupionych przez Internet i zagroziły Japończykowi grzywną i więzieniem. W Australii za taką działalność grozi nawet 10 lat odsiadki. Petycję w sprawie zakazu sprzedaży „gumowych dzieci” podpisało już ponoć kilkadziesiąt tysięcy rodziców. Japończyk, który uważa się za artystę, broni jednak swego interesu, i mówi, że jego działalność to sztuka. Czy naprawdę każdy zboczeniec musi uważać się za artystę?

Podobne lalki produkowane są w Chinach, a także w Stanach Zjednoczonych, gdzie ich wytwarzaniem zajmuje się nie pedofil tym razem, lecz osobnik, który w przeszłości był ofiarą. On też uważa, że chuć pedofila jest nie do powstrzymania, można ją jedynie gdzie indziej skierować.

Radosław Rzepka

 

 

Bądź pierwszy, który skomentuje ten wpis

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*